Jak przykleić odpadające płytki
Odkrycie odpadającej płytki może być frustrującym doświadczeniem, wprowadzającym w świat budowlanych detektywów poszukujących przyczyn awarii w sercu własnego domu. Zamiast panikować na widok naruszonej glazury, kluczowe staje się szybkie działanie. Zagadnienie Jak przykleić odpadające płytki często sprowadza się do odpowiedniego przygotowania i wyboru metody. Najważniejsze to usunąć odrywające się elementy zanim same spadną i ulegną zniszczeniu. Coś jest nie tak na tym obrazku, jeśli pozwalamy problemowi narastać.

- Najczęstsze przyczyny odpadania płytek
- Przygotowanie podłoża i płytek do ponownego klejenia
- Specyfika naprawy nowych i starych płytek
Analizując zjawisko odpadania płytek, można zauważyć pewne powtarzające się wzorce. Warto przyjrzeć się przyczynom problemu z różnych perspektyw. Dane zbierane z licznych przypadków napraw wskazują na dominujące czynniki prowadzące do utraty przyczepności. Przedstawia to poniższe zestawienie, rzucające światło na sedno problemu.
| Potencjalna przyczyna | Szacowany udział przypadków (%) | Typowe scenariusze |
|---|---|---|
| Niewłaściwe przygotowanie podłoża | ~40% | Zakurzenie, brak gruntowania, nierówności |
| Błędy w aplikacji kleju (za mało, za grubo, jednostronnie) | ~25% | Niewystarczające pokrycie, zły dobór pacy, przekroczona grubość warstwy |
| Drgania i osiadanie budynku | ~20% | Remonty sąsiadów, ruch uliczny, naturalne ruchy konstrukcji |
| Zły dobór kleju do warunków/podłoża | ~10% | Zastosowanie kleju do wnętrz na zewnątrz, kleju cementowego w miejscach mokrych |
| Wilgoć i zmienne temperatury | ~5% | Łazienki, kuchnie, nieogrzewane piwnice, elewacje |
Przedstawione dane jasno wskazują, że zdecydowana większość problemów z odpadającą ceramiką wynika z czynników technicznych, często popełnianych na etapie instalacji. To swoisty apel o dbałość o szczegóły i stosowanie się do zaleceń producentów materiałów. Niefrasobliwe podejście na początku może kosztować nas znacznie więcej w przyszłości, co potwierdza stara zasada "co tanio, to drogo". Ignorowanie choćby jednego kroku, jak odpowiednie przygotowanie podłoża czy właściwa technika aplikacji kleju, potrafi zniweczyć cały wysiłek, prowadząc w efekcie do konieczności ponownego zajęcia się odpadającymi płytkami.
Najczęstsze przyczyny odpadania płytek
Zjawisko odpadających płytek to ból głowy wielu właścicieli domów i mieszkań. Często pierwsze skojarzenie to po prostu "stary budynek" lub "zły klej". Jednak rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona, a przyczyny potrafią być naprawdę zaskakujące. Pamiętajmy, że każda powierzchnia, czy to ściana, czy podłoga, pracuje, reaguje na zmiany temperatury, wilgotności, a nawet na to, co dzieje się u sąsiadów. Nie bez powodu mówi się, że ściany mają uszy, ale w tym przypadku mają raczej skłonność do wibracji.
Zobacz także: Czym przykleić odpadające płytki w 2025 roku
Jedną z głównych bolączek, szczególnie w nowym budownictwie lub po świeżo wykonanych remontach, są błędy podczas przyklejania ceramiki do ściany. Niewłaściwe przygotowanie podłoża to klasyczny winowajca. Jeżeli powierzchnia jest zakurzona, tłusta, sypka, albo co gorsza, nie została odpowiednio zagruntowana, klej po prostu nie ma się do czego porządnie przyczepić. Gruntowanie podłoża to nie fanaberia, to absolutna konieczność, zwłaszcza na tynkach gipsowych czy powierzchniach o zróżnicowanej chłonności; to jak fundament dla naszej nowej więzi.
Innym karygodnym błędem jest niewłaściwa aplikacja kleju. Albo nanosi się go tylko na płytkę ("masłowanie"), zostawiając sporą część powierzchni płytki bez kontaktu ze ścianą, co prowadzi do pustek powietrznych i słabej przyczepności krawędzi. Albo, co gorsza, używa się pacy o złym rozmiarze zębów – zbyt małe zęby nie zapewniają wystarczającej ilości kleju do wypełnienia nierówności podłoża i płytki, zbyt duże mogą spowodować zbyt grubą warstwę kleju, która schnąc nierównomiernie, może pękać i generować naprężenia.
Problem pojawia się także, gdy warstwa kleju jest albo za cienka (poniżej 3 mm), co utrudnia odpowiednie zatopienie płytki i osiągnięcie pełnego kontaktu, albo zbyt gruba (powyżej zaleceń producenta, często ponad 5-7 mm), co może prowadzić do pęknięć spoiwa podczas wysychania, kurczenia się, a w efekcie zerwania połączenia. Kiedy redakcja śledzi przypadki odpadania płytek, nierzadko okazuje się, że instalatorzy poszli na skróty, ignorując wytyczne, licząc na łut szczęścia. Pech jednak czai się za rogiem, cierpliwie czekając na pierwszy test wytrzymałości spoiny.
Zobacz także: Czym przykleić odpadającą płytkę 2025? Skuteczne sposoby.
Zmienne warunki środowiskowe to kolejny istotny czynnik. Duże wahania temperatury i wilgotności, typowe dla łazienek, kuchni, pralni, a zwłaszcza zewnętrznych fasad, mogą powodować rozszerzanie i kurczenie się zarówno podłoża, kleju, jak i samych płytek. Jeśli klej nie jest wystarczająco elastyczny lub fugi są niewystarczająco szerokie, narastające naprężenia w końcu doprowadzą do osłabienia spoiny i odspojenia. To jak cicha bomba zegarowa, tykająca powoli, zanim nadejdzie moment "bum".
Przyczynami odpadania płytek położonych wiele lat temu są często zupełnie inne czynniki, a prym wiodą duże drgania powierzchni ściany lub całego budynku. Mówimy tu o siłach, których nie widać gołym okiem, ale które są w stanie kruszyć nawet solidne konstrukcje. Typowe przykłady to intensywne remonty u sąsiadów, zwłaszcza w starych blokach. Kiedy sąsiad za ścianą uruchamia wiertarkę udarową o mocy 1000W, wprowadzając mur w rezonans, nasze płytki dosłownie "tańczą". Te mikro-drgania, powtarzające się przez godziny czy dni, osłabiają zmęczony materiał spoiwa.
W takich wibracyjnych sytuacjach najczęściej odpadają nie pojedyncze płytki, lecz większe powierzchnie, często wzdłuż linii fug, tworząc wrażenie, jakby ściana pozbywała się pancerza w geometryczny sposób. To jak efekt domina. Jedna płytka, która straciła przyczepność, staje się słabym punktem, przez co drgania przenoszą się na sąsiednie, potęgując problem. W niektórych przypadkach, szczególnie na najwyższych piętrach wysokich budynków, nawet silny wiatr może generować wystarczające drgania, aby wpłynąć na stabilność okładzin, zwłaszcza jeśli zostały położone na mniej stabilnym podłożu, jak na przykład lekkie ścianki działowe.
Brak odpowiedniej dylatacji to kolejna podstępna przyczyna. Fugi silikonowe lub poliuretanowe, stosowane w narożach pomieszczeń, wokół elementów stałych (brodzików, wanien, rur), mają za zadanie przejmować ruchy podłoża. Jeśli zamiast elastycznej fugi zastosowano w tych miejscach spoinę cementową, która jest sztywna, przy najmniejszym ruchu konstrukcji ściany pojawiają się naprężenia, które mogą wypchnąć płytkę lub spowodować jej pęknięcie albo właśnie odspojenie od ściany w tej okolicy. To podstawowa zasada sztuki budowlanej, a jednak często bywa pomijana.
Nie można zapomnieć o wpływie czasu i naturalnego starzenia się materiałów. Kleje, nawet te najwyższej jakości, mają swoją żywotność. Pod wpływem stałego obciążenia, mikro-ruchów podłoża, wilgoci czy zmian temperatury, ich struktura może ulegać degradacji. Stare kleje cementowe z dodatkami polimerowymi po 20-30 latach mogą po prostu być kruche i sypkie, nie spełniając już swojej roli. W takich przypadkach Jak przykleić odpadające płytki to tak naprawdę często zastępowanie zużytego elementu nowym, bardziej wytrzymałym spoiwem. To jak renowacja starych mebli – wymaga odpowiednich środków.
Problemem może być także podłoże, na którym położono płytki. Dawniej popularne były zaprawy wapienne czy mieszanki cementowo-wapienne o słabej nośności. Płytki położone bezpośrednio na taki materiał, bez odpowiedniego przygotowania czy warstwy pośredniej, są skazane na odpadnięcie po pewnym czasie. Klej może dobrze związać z płytką, ale jeśli podłoże jest słabe i się kruszy, cała konstrukcja staje się niestabilna. To jak budowanie domu na piasku – pozornie wszystko wygląda dobrze, dopóki nie przyjdzie sztorm.
Podsumowując, przyczyny odpadania płytek są wielorakie i często nakładają się na siebie. Od błędów wykonawczych w trakcie montażu, przez naturalne drgania budynku i starzenie się materiałów, aż po wpływ warunków środowiskowych. Zidentyfikowanie konkretnej przyczyny jest kluczowe dla skutecznej naprawy i zapobieżenia nawrotom problemu. Ignorowanie źródła problemu to proszenie się o kłopoty w przyszłości. Analiza każdego przypadku wymaga trochę pracy detektywistycznej, aby uniknąć powtarzania tych samych błędów w procesie naprawy.
Przygotowanie podłoża i płytek do ponownego klejenia
Przystąpienie do naprawy po odkryciu odpadającej płytki wymaga metodycznego podejścia, które gwarantuje trwałość spoiny. Nie można po prostu nałożyć kleju na starą zaprawę i liczyć, że to zadziała. To tak, jakby próbować naprawić dziurawy dach, tylko malując go na ładniejszy kolor. Sukces tkwi w szczegółach i gruntownym przygotowaniu, zarówno samej płytki, jak i podłoża, do ponownego "związania". Ignorowanie tego etapu to przepis na katastrofę i ponowne, tym razem bardziej frustrujące, zajęcie się odpadającymi płytkami. To inwestycja czasu, która zaprocentuje stabilnością.
Pierwszym, często niedocenianym krokiem, jest usunięcie odrywających się płytek z zachowaniem ostrożności. Jeśli płytki są jeszcze na ścianie, ale wyraźnie "głuche" i odspojone, należy delikatnie podważyć je szpachelką lub dłutem, starając się nie uszkodzić ani ich samych, ani sąsiednich, wciąż przylegających płytek. Najlepiej zacząć od narożnika lub miejsca, gdzie spoiwo jest najsłabsze. Rękawice ochronne i okulary to absolutna podstawa, gdyż odpryskujące fragmenty starego kleju lub samej płytki mogą być ostre jak brzytwa.
Niezależnie od tego, czy odrywamy płytki nowe (dopiero co przyklejone), czy też stare, powinniśmy je wcześniej ponumerować. Najlepiej zrobić to zmywalnym markerem na tylnej stronie. Ten prosty zabieg ratuje nas przed późniejszym szukaniem "która gdzie pasuje", zwłaszcza w przypadku płytek o nieregularnym wzorze lub tych, które z biegiem lat uległy przebarwieniom. Nierzadko zdarza się, że po oczyszczeniu płytki, trudno ją idealnie dopasować z powrotem, jeśli zgubiło się jej pierwotne położenie. Numerowanie to jak plan renowacji, który minimalizuje ryzyko błędów.
Następny, kluczowy etap to dokładne oczyszczenie zarówno tylnej strony płytki, jak i powierzchni ściany. Ze ściany należy bezwzględnie usunąć całą starą zaprawę klejową. Można do tego użyć dłuta, szpachelki, młotka, a do większych powierzchni lub bardzo twardego kleju – nawet lekkiego młotka obrotowo-udarowego z końcówką do kucia. Po mechanicznym usunięciu grubych resztek, powierzchnię można dodatkowo oczyścić szczotką drucianą, a resztki pyłu usunąć odkurzaczem. Cel jest jeden: gładka, czysta, pozbawiona luźnych fragmentów powierzchnia, gotowa na nowe spoiwo. Pamiętajmy, że klej najlepiej wiąże się z czystą, chłonną powierzchnią.
Podobnie należy oczyścić tylną stronę płytki. Usunięcie całego starego kleju jest często najtrudniejszym i najbardziej czasochłonnym zadaniem. Można użyć szpachelki, dłuta, a nawet szlifierki kątowej ze specjalną tarczą do betonu (koniecznie z odciągiem pyłu!). Ważne, aby nie uszkodzić samej płytki. Celem jest czysta powierzchnia płytki, bez żadnych pozostałości starej zaprawy, które mogłyby zakłócić adhezję nowego kleju. Tylna strona płytki powinna być równie przygotowana co podłoże na ścianie.
Po usunięciu starego kleju, powierzchnia ściany wymaga gruntowania. Dobór gruntu zależy od rodzaju podłoża. Na tynki cementowo-wapienne i cementowe zazwyczaj stosuje się grunt głęboko penetrujący, który wzmacnia strukturę i wyrównuje chłonność. Na tynki gipsowe konieczny jest grunt izolujący, który zabezpiecza gips przed kontaktem z wilgocią z kleju cementowego i poprawia przyczepność. Grunt nanosi się wałkiem lub pędzlem, dbając o równomierne pokrycie całej powierzchni. Czas schnięcia gruntu może wynosić od 2 do 4 godzin, zależnie od producenta i warunków otoczenia (temperatury, wilgotności). Nie należy kłaść kleju na mokry grunt. "Mokre na mokre" to nie zawsze dobry pomysł.
Przed przyklejeniem płytek, podłoże na ścianie musi być nie tylko czyste i zagruntowane, ale także równe i stabilne. Niewielkie nierówności (do 3-5 mm na metrze) można skorygować samym klejem podczas montażu. Jeśli jednak powierzchnia jest znacznie bardziej nierówna, wymaga wstępnego wyrównania. Na ścianach można zastosować cienkowarstwowy tynk wyrównujący lub szpachlę cementową. Na podłogach, w przypadku dużych wklęsłości lub wypukłości, lepszym rozwiązaniem będą specjalne wylewki samopoziomujące.
Użycie wylewki samopoziomującej pozwala uzyskać idealnie gładkie i płaskie podłoże. Wylewki te są dostępne w różnych wariantach, pozwalających na wyrównanie grubości od 1 mm do nawet kilkunastu centymetrów w jednej warstwie. Czas ich schnięcia jest zróżnicowany, często wynosi od 24 do 72 godzin na każdy centymetr grubości, a nawet dłużej dla pełnego związania i osiągnięcia optymalnej wytrzymałości. Dopiero na tak przygotowanym i w pełni suchym podłożu (oczywiście po ich wyschnięciu i ewentualnym zagruntowaniu wylewki) przyklejać płytki z klejem o standardowej grubości (3-5 mm).
W przypadku płytek podłogowych, szczególnie w miejscach narażonych na duże obciążenia (np. garaże, magazyny), czy też na zewnątrz, istotne jest sprawdzenie nośności podłoża. Złe podłoże to często pomijana, a poważna przyczyna odpadania. Na przykład, płytki położone bezpośrednio na kruchym betonie lub osypującym się jastrychu prędzej czy później stracą stabilność. Może okazać się konieczne częściowe lub nawet całkowite usunięcie starego jastrychu i wykonanie nowego. To radykalne, ale czasem jedyne skuteczne rozwiązanie, zwłaszcza gdy skala problemu jest duża. Nie ma sensu wylewać szamba do szambo, jeśli problem jest w rurach.
Czystość płytki i podłoża to podstawa adhezji. Przed nałożeniem kleju, zarówno oczyszczona płytka, jak i ściana powinny być wolne od kurzu i luźnych drobinek. Przetarcie ich wilgotną szmatką (ale nie zalewanie!) tuż przed klejeniem może poprawić przyczepność, zwłaszcza na powierzchniach chłonnych, ale wymaga to wiedzy o konkretnym kleju. Niektóre kleje wymagają lekko zwilżonego podłoża, inne bezwzględnie suchego. Zawsze warto zajrzeć do karty technicznej produktu, to kopalnia kluczowych informacji. "Czytać instrukcje" – brzmi banalnie, ale to złota zasada.
Przygotowanie płytek do ponownego klejenia to proces, który wymaga cierpliwości i precyzji. Usunięcie wszystkich pozostałości starego kleju, umycie płytek, a następnie ich wysuszenie to czynności, których nie można pominąć. Czyste, suche płytki są gotowe do przyjęcia nowego spoiwa. Ich stan po oczyszczeniu decyduje o tym, czy w ogóle nadają się do ponownego użytku. Pęknięte, wyszczerbione czy uszkodzone płytki powinny zostać wymienione na nowe. Lepiej poświęcić czas na znalezienie identycznych (co może być wyzwaniem przy starych wzorach) niż przykleić wadliwy element, który i tak szybko się zepsuje.
Podsumowując etap przygotowawczy, kluczowe jest: numerowanie płytek, ostrożne ich usunięcie, perfekcyjne oczyszczenie z resztek starego kleju (zarówno płytki, jak i podłoża), gruntowanie podłoża dobranym do niego preparatem oraz zapewnienie równej i stabilnej powierzchni. Bez spełnienia tych warunków, nowy klej, nawet ten najwyższej jakości, nie zapewni trwałego połączenia. To jak budowanie zamku z piasku bez mocnego nasypu. Czas i wysiłek włożony w te etapy przekładają się bezpośrednio na sukces całej naprawy i zapobiegają konieczności ponownego zadania sobie pytania Jak przykleić odpadające płytki, po raz kolejny. Lepiej dmuchać na zimne.
Specyfika naprawy nowych i starych płytek
Stojąc przed koniecznością przyklejenia odpadającej płytki, musimy wziąć pod uwagę istotną zmienną: wiek feralnej okładziny. Chociaż podstawowe czynności, takie jak oczyszczenie i klejenie, pozostają podobne, istnieją fundamentalne różnice w kontekście problemów i rozwiązań. Naprawa świeżo ułożonych płytek to często walka z konkretnym błędem wykonawcy. Naprawa starych to raczej mierzenie się z procesem naturalnego zużycia, ukrytymi wadami konstrukcyjnymi budynku lub "duchami przeszłości" w postaci przestarzałych technologii montażu. Każdy scenariusz wymaga nieco innego spojrzenia, trochę jak porównanie leczenia grypy z leczeniem choroby przewlekłej.
W przypadku, gdy odpadają nowe płytki (dopiero co położone), zazwyczaj jest to wynik natychmiastowych błędów popełnionych podczas instalacji. Mówimy o płytkach ułożonych kilka dni, tygodni, maksymalnie kilku miesięcy temu. W takich sytuacjach naprawa uszkodzeń może być nieco łatwiejsza technicznie. Klej jest jeszcze "świeży", łatwiejszy do usunięcia. Podłoże pod nim najprawdopodobniej nie jest mocno zdegradowane. Co najważniejsze, płytki nie zdążyły jeszcze ulec przebarwieniom, co jest ogromną zaletą. Nie ma problemu "szachownicy kolorystycznej", o którym porozmawiamy za chwilę.
Głównymi przyczynami odpadania świeżych płytek są najczęściej: zbyt mała ilość kleju, nierównomierne rozprowadzenie kleju (brak pokrycia przynajmniej 60-80% powierzchni płytki, a w miejscach mokrych 100%), zły dobór kleju (np. do nasiąkliwego podłoża użyto kleju szybkowiążącego, który "spalił" powierzchnię) lub brak przygotowania podłoża (brak gruntowania, zapylenie, wilgoć). Nierzadko winne są też po prostu pusta przestrzenie pod płytką wynikające ze złej techniki dociskania i przesuwania płytki w warstwie kleju. Czasem redakcja słyszy historie, gdzie wykonawcy oszczędzali na kleju lub ignorowali konieczność podwójnego smarowania ("kombinowana metoda"), co szybko zemściło się na inwestorze.
Naprawiając nowe odpadające płytki, skupiamy się na usunięciu starego, wadliwego kleju (jest to zazwyczaj prostsze niż w przypadku twardych, wieloletnich zapraw) i powtórzeniu procesu klejenia z zastosowaniem poprawnej techniki i odpowiednich materiałów. Jeśli tylko płytka nie uległa uszkodzeniu (pęknięciu, wyszczerbieniu) przy odspajaniu, najczęściej można ją z powodzeniem użyć ponownie. Znalezienie nowej, identycznej płytki na wymianę (jeśli któraś się zepsuje) również nie stanowi większego problemu – te same partie produkcyjne są zazwyczaj łatwo dostępne u dystrybutorów, co niweluje kłopot z dopasowaniem koloru czy rozmiaru.
Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja w przypadku starych płytek, które odspoiły się po wielu latach eksploatacji (często po 10, 15, a nawet 30+ latach). Tutaj przyczyny są zwykle głębsze i bardziej złożone, związane ze starzeniem się materiałów, ruchem budynku, zmianami wilgotnościowymi czy pierwotnymi wadami konstrukcyjnymi. Klej po tak długim czasie jest zwykle bardzo twardy i kruchy, a jego usunięcie zarówno ze ściany, jak i płytki, wymaga znacznie większego wysiłku i często użycia narzędzi mechanicznych, co zwiększa ryzyko uszkodzenia płytki.
Największym wyzwaniem przy renowacji z użyciem starych płytek jest ich przebarwienie. Odbarwienia te nie są jednakowe na całej powierzchni ściany. Część płytek mogła być narażona na bezpośrednie światło słoneczne, inna część na większą wilgotność, jeszcze inna mogła być zasłonięta meblami. W efekcie mamy do czynienia z mozaiką odcieni, często niezauważalnych na pierwszy rzut oka, dopóki nie spróbujemy przełożyć płytki z mniej widocznego miejsca w centralne, lub – co gorsza – wymienić pękniętą starą płytkę na zupełnie nową. Uniknięcie zjawiska "szachownicy kolorystycznej", czyli widocznych różnic w odcieniu, jest kluczowe dla estetyki naprawy.
Aby zminimalizować ten efekt, w przypadku starych płytek należy bezwzględnie ponownie przyklejać je w takiej samej kolejności w jakiej wcześniej znajdowały się na ścianie. Dlatego numerowanie płytek na etapie ich odrywania jest absolutnie kluczowe i ratuje nas przed "artystyczną" mozaiką odcieni po zakończeniu prac. Nawet minimalne różnice w nasłonecznieniu przez lata mogły spowodować delikatne zżółknięcie lub wyblaknięcie jednych płytek w stosunku do drugich, które w oryginalnym położeniu tworzyły spójną całość. Przemieszczenie ich zaburza tę harmonię. Coś, co było niewidoczne, staje się oczywiste i szpeci ścianę.
Dodatkowo, stare płytki mogą wymagać gruntowniejszego czyszczenia niż tylko z resztek kleju. Kamień, osady mydła, tłuste naloty – to wszystko mogło osadzić się na powierzchni i krawędziach przez lata, utrudniając klejenie i fugowanie. Zastosowanie odpowiednich środków czyszczących do ceramiki i kamienia może być konieczne, aby przywrócić płytkom ich pierwotną czystość. Pamiętajmy, że te zabrudzenia mogą być także na bocznych krawędziach, wpływając na jakość wypełnienia fug. Czystość to fundament.
Podłoże pod starymi płytkami często jest w gorszym stanie. Możemy napotkać na warstwy starej farby, tapety (sic!), luźny tynk, a nawet zawilgocenia czy ślady po dawnych przeciekach. Konieczne może okazać się usunięcie większego fragmentu podłoża, osuszenie go i ponowne przygotowanie. Zdarza się, że pod odpadającymi starymi płytkami odkrywamy pleśń lub zagrzybienie, będące skutkiem wieloletniej ekspozycji na wilgoć, często z powodu nieszczelnych fug lub uszkodzonych instalacji. Tego typu problemy muszą zostać bezwzględnie rozwiązane przed ponownym położeniem płytek. Samo przyklejenie płytki na grzyba to walka z wiatrakami i przepis na rychły nawrót problemu.
W przypadku starych okładzin, dobranie idealnie pasujących nowych płytek na wymianę (jeśli jakieś uległy zniszczeniu) może być prawdziwym wyzwwaniem. Wzory, formaty i odcienie płytek ceramicznych zmieniają się z modą i technologią. Płytka wyprodukowana 20 lat temu może mieć zupełnie inny skład gliny, grubość, a nawet wymiar nominalny vs rzeczywisty (kalibracja) w porównaniu z obecnymi standardami. Nawet jeśli uda się znaleźć płytkę o tym samym wymiarze nominalnym (np. 20x20 cm), jej rzeczywisty rozmiar może różnić się o milimetr lub więcej, a odcień o kilka tonów. To realny problem, z którym mierzą się konserwatorzy.
Czasem, gdy znalezienie idealnego zamiennika jest niemożliwe, jedynym sensownym rozwiązaniem jest wzięcie płytki z mniej widocznego miejsca (np. pod wanną, za szafką) i wykorzystanie jej w centralnej części ściany, zastępując płytkę w mniej widocznym miejscu nową, która, nawet jeśli się nieco różni, nie będzie tak razić w oczy. To technika "przeszczepu" materiału, często stosowana w renowacji zabytków. Wymaga sprytu i planowania.
Choć postępowanie z odpadającymi płytkami w obu wypadkach (nowe i stare) będzie miało pewne wspólne punkty, to specyfika problemu, trudność usunięcia starych materiałów, kwestia przebarwień i problem z doborem zamienników sprawiają, że naprawa starych płytek jest zazwyczaj bardziej wymagająca, czasochłonna i obarczona większym ryzykiem estetycznych kompromisów. Łatwiej jest poprawić czyjś błąd sprzed kilku tygodni, niż naprawić skutki procesów trwających dekady. Ale w obu przypadkach kluczowe jest dokładne przygotowanie. Bo grunt to solidne przygotowanie. Zrozumienie tych różnic jest pierwszym krokiem do skutecznej naprawy, niezależnie od tego, czy mierzymy się z niedawnym niedbalstwem, czy z przemijającym czasem i drganiami budynku. Zatem, jak przykleić odpadające płytki, czy to nowe, czy stare? Zaczynamy od detektywistycznego zbadania przyczyn i metodycznego przygotowania, które różni się w zależności od "historii" problemu.