Kiedy kłaść płytki między szafkami w kuchni 2025: Optymalny Moment Montażu

Redakcja 2025-05-07 20:50 | Udostępnij:

Zastanawiasz się, kiedy kłaść płytki między szafkami w kuchni, aby efekt był spektakularny, a prace przebiegły gładko jak letnie popołudnie na Mazurach? Cóż, zagwozdka to typowa dla wielu entuzjastów majsterkowania i profesjonalistów. Z naszego doświadczenia wynika jednoznacznie: płytki ścienne najlepiej układać po zakończonym montażu mebli. Brzmi kontrowersyjnie? Być może, ale uwierzcie nam, kryje się za tym więcej niż tylko prosta preferencja estetyczna.

Kiedy kłaść płytki między szafkami w kuchni

Przechodząc do analizy, która rozjaśni nieco mroki dylematu "płytki przed czy po meblach", warto przyjrzeć się kilku aspektom.

Aspekt Argumenty za kładzeniem po montażu Argumenty za kładzeniem przed montażem (uwagi krytyczne)
Precyzja dopasowania Idealne docinanie wokół zamontowanych szafek, precyzyjne wpasowanie do linii blatu i górnych szafek. Ryzyko niedopasowania, konieczność docinania krawędzi płytek po montażu mebli, co bywa nieestetyczne i kłopotliwe.
Eliminacja ryzyka uszkodzeń Mniejsza szansa na porysowanie czy uszkodzenie płytek podczas manipulowania meblami i ich montażu. Wysokie ryzyko zarysowań, obtłuczeń czy nawet pęknięć świeżo ułożonych płytek podczas prac montażowych mebli.
Ekonomia materiałowa Kładziemy płytki dokładnie w przestrzeni między szafkami i nad nimi, unikając marnowania materiału w miejscach zakrytych. Konieczność układania płytek na całej powierzchni ściany za meblami, co generuje niepotrzebne koszty materiału i robocizny.
Wpływ na montaż mebli Płaska, równa powierzchnia ściany ułatwia precyzyjne wypoziomowanie i przykręcenie szafek. Nierówna powierzchnia (grubość kleju i płytek) może powodować problemy z prawidłowym poziomowaniem mebli, wymuszając stosowanie dystansów.

Analizując powyższe, widzimy, że choć pokusa ułożenia płytek na "czystej" ścianie może być silna, argumenty przemawiające za pracami wykończeniowymi po montażu szafek są znacznie mocniejsze. To kwestia precyzji, ekonomii i uniknięcia frustrujących błędów. Decydując się na ten krok, zyskujemy pewność, że płytki będą wyglądać dokładnie tak, jak sobie wymarzyliśmy, stanowiąc estetyczne i funkcjonalne tło dla naszej kuchennej zabudowy.

Zalety układania płytek po montażu mebli kuchennych

Decyzja o tym, kiedy kłaść płytki między szafkami w kuchni, spędza sen z powiek wielu osobom planującym remont tego kluczowego pomieszczenia. Choć mogłoby się wydawać logicznym, by najpierw wykończyć ściany, a dopiero potem montować meble, eksperckie podejście podpowiada inną kolejność działań. Płytki ścienne najlepiej układać po zakończonym montażu mebli, a zalety tego rozwiązania są na tyle znaczące, że warto przyjrzeć im się bliżej. To nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim praktyczności i uniknięcia kosztownych błędów.

Zobacz także: Płytki bez kleju na listwach – nowoczesny system montażu

Po pierwsze, precyzja i dopasowanie. Gdy szafki wiszące i stojące są już na swoich miejscach, widzimy dokładnie przestrzeń do zagospodarowania. Kładzenie płytek odbywa się wtedy z milimetrową precyzją, dostosowując się do linii blatu, dolnych krawędzi górnych szafek oraz bocznych ścianek zabudowy. Unikamy w ten sposób nieestetycznych, szerokich spoin czy konieczności maskowania nierówności listwami wykończeniowymi, co często ma miejsce, gdy płytki są układane na całej ścianie przed montażem mebli. To tak jak szycie garnituru na miarę – idealnie leży i podkreśla atuty, podczas gdy gotowiec z wieszaka wymaga poprawek.

Po drugie, eliminacja ryzyka uszkodzeń. Wyobraźmy sobie sytuację: świeżo położone, piękne, ceramiczne płytki lśnią na ścianie, a tu nagle do kuchni wjeżdżają szafki, blaty, sprzęt AGD. Różne elementy są przenoszone, podnoszone, dopasowywane. Nawet najwięksi profesjonaliści nie są w stanie całkowicie wyeliminować ryzyka przypadkowego zarysowania, uderzenia czy nawet pęknięcia płytki. Kładzenie płytek po montażu mebli znacząco minimalizuje to ryzyko. Pracujemy w ograniczonym, wyznaczonym przestrzenią szafek obszarze, co zmniejsza możliwość kolizji z innymi elementami i ogranicza potrzebę manipulacji ciężkimi przedmiotami w pobliżu nowej okładziny.

Po trzecie, oszczędność materiału. Układając płytki jedynie w przestrzeni widocznej między szafkami, a także nad nimi, tam gdzie są zaplanowane, nie marnujemy cennego materiału na obszarach, które i tak zostaną zakryte przez meble. Ile metrów kwadratowych płytek "znika" za szafkami dolnymi? A ile za szafkami wiszącymi? Spokojnie może to być nawet kilkadziesiąt procent całkowitej powierzchni ściany. Kupowanie większej ilości płytek to nie tylko wyższy koszt samego materiału (przy cenie 50 zł za metr kwadratowy zaoszczędzić możemy kilkaset złotych), ale też większe koszty robocizny, jeśli zlecamy pracę fachowcom. Oszczędności mogą być naprawdę odczuwalne, zwłaszcza przy większych powierzchniach.

Zobacz także: Płytki 120x60: pionowo czy poziomo? Jak układać?

Po czwarte, ułatwienie montażu mebli. Gładka, czysta i pozbawiona warstwy kleju i płytek ściana stanowi idealną płaszczyznę do montażu szafek. Łatwiej jest precyzyjnie wywiercić otwory, zamontować kołki i przykręcić szafki, a następnie dokładnie je wypoziomować. Gdy na ścianie są już płytki, każda nierówność, każda różnica w grubości kleju, nawet minimalna, może powodować odstawanie szafek od ściany, co wymusza stosowanie nieestetycznych dystansów i komplikuje cały proces. Unikamy walki z milimetrami i możemy skupić się na idealnym dopasowaniu mebli do siebie i do przestrzeni.

Warto również wspomnieć o elastyczności aranżacyjnej. Gdy meble są już zamontowane, łatwiej jest podjąć ostateczną decyzję dotyczącą wzoru i koloru płytek. Możemy na żywo zobaczyć, jak poszczególne płytki prezentują się w konkretnym oświetleniu i w zestawieniu z frontami szafek i blatem. To tak, jak przymierzanie sukienki w sklepie – nigdy nie wiesz, czy będzie pasować, dopóki jej nie założysz. Unikamy ryzyka, że wybrana płytka, która wydawała się idealna w salonie wystawowym, w naszej kuchni będzie wyglądać zupełnie inaczej.

Co więcej, późniejsze kładzenie płytek daje nam możliwość łatwiejszej wymiany blatu w przyszłości. Blat często opiera się bezpośrednio na płytkach. Jeśli ułożyliśmy płytki do wysokości blatu przed jego montażem, każda wymiana blatu wiązać się będzie z ryzykiem uszkodzenia górnej krawędzi płytek lub koniecznością ich demontażu, co generuje dodatkowy bałagan i koszty. Kładąc płytki po montażu mebli i blatu, unikamy tego problemu – płytki są układane nad blatem i stykają się z nim, co znacznie ułatwia ewentualne przyszłe modyfikacje.

Podsumowując, choć kładzenie płytek po montażu mebli może wydawać się mniej intuicyjne, z perspektywy fachowca i użytkownika kuchni jest to rozwiązanie znacznie bardziej korzystne. Zapewnia precyzję wykonania, minimalizuje ryzyko uszkodzeń, generuje oszczędności materiałowe i finansowe, ułatwia montaż mebli, a także daje większą elastyczność w doborze materiałów. To wybór podyktowany doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem, który procentuje w postaci pięknej i funkcjonalnej kuchni na lata.

Potencjalne problemy przy kładzeniu płytek przed montażem szafek

Niejeden amator remontów, w porywie entuzjazmu i chęci szybkiego postępu prac, może ulec pokusie wykończenia ścian kuchennych, w tym ułożenia płytek, jeszcze przed zamontowaniem mebli. Co może pójść nie tak, skoro ściana wydaje się być idealną powierzchnią do pracy? Okazuje się, że takie podejście, choć na pierwszy rzut oka logiczne, generuje szereg potencjalnych problemów, które mogą napsuć krwi, opóźnić prace i generować niepotrzebne koszty. To jak budowanie domu od dachu – niby można, ale stabilność konstrukcji mocno na tym cierpi.

Najbardziej krytycznym problemem, na który zwracają uwagę specjaliści, jest ryzyko niedopasowania wysokości mebli do ułożonych płytek. Dochodzi wtedy do ryzyka, że płytki spowodują odstawanie mebli od ściany w przypadku zbyt niskiego (szafki dolne) lub zbyt wysokiego (szafki wiszące) ich ułożenia. Gdy szafki dolne opierają się na posadzce lub nóżkach, a na ścianie mamy już ułożone płytki, których górna krawędź powinna być zakryta blatem, łatwo o błąd. Jeśli płytki są ułożone zbyt nisko, powstanie nieestetyczna szczelina między blatem a płytkami. Jeśli za wysoko, blat może nie dać się prawidłowo zamontować lub będzie opierał się na krawędzi płytek, co jest niedopuszczalne konstrukcyjnie i estetycznie.

Podobnie ma się sprawa z szafkami wiszącymi. Ich dolna krawędź musi znajdować się na odpowiedniej wysokości nad blatem (zwykle jest to od 45 do 60 cm, ale zależy od indywidualnych preferencji i przepisów budowlanych), a jednocześnie płytki powinny sięgać co najmniej do dolnej krawędzi szafek. Jeśli płytki są ułożone zbyt wysoko przed zamontowaniem szafek, szafki mogą nie przylegać równo do ściany ze względu na grubość płytek i kleju, a także na wszelkie nierówności wynikające z układania na dużej powierzchni. Jeśli płytki są za niskie, pozostanie nieestetyczna, niezabezpieczona przestrzeń między nimi a szafkami, co nie tylko wygląda źle, ale też utrudnia utrzymanie czystości.

Kolejnym poważnym problemem jest kwestia docinania. Gdy układamy płytki na całej ścianie przed montażem mebli, jesteśmy zmuszeni docinać płytki idealnie wokół późniejszej zabudowy. O ile przy prostych ścianach nie jest to aż tak trudne, o tyle przy nieregularnych kształtach, narożnikach czy wnękach, może to być prawdziwe wyzwanie. Późniejsze docinanie po zamontowaniu mebli jest znacznie łatwiejsze, ponieważ możemy dopasować krawędzie płytek do istniejących już elementów. Kładzenie płytek na całej powierzchni za szafkami wymusza precyzję na całej powierzchni, co jest bardziej czasochłonne i kosztowne, a ewentualne błędy są trudniejsze do skorygowania.

Uszkodzenia mechaniczne to kolejny czarny scenariusz przy kładzeniu płytek przed montażem mebli. Transport ciężkich paczek z elementami mebli, ich przenoszenie i manipulowanie w ciasnej przestrzeni remontowanej kuchni to idealny przepis na katastrofę dla świeżo położonych płytek. Niewielkie uderzenie ostrym kantem szafki czy przypadkowe upuszczenie narzędzia może skutkować pęknięciem, odpryśnięciem lub zarysowaniem powierzchni. Koszt wymiany pojedynczych płytek, a także konieczność zakupu dodatkowego materiału na ewentualne straty, to nieprzyjemna niespodzianka, której można uniknąć, układając płytki po montażu.

Wreszcie, aspekt ekonomiczny. Jak już wspominaliśmy w poprzednim rozdziale, układanie płytek na całej powierzchni ściany, w tym za meblami, generuje niepotrzebne koszty związane z zakupem większej ilości materiału. Płacimy za płytki, które nigdy nie będą widoczne, a ich jedyną funkcją będzie... zajmowanie miejsca i zwiększanie kosztów remontu. To tak, jak kupowanie drogiego płaszcza, który zamierzamy nosić wyłącznie wewnątrz domu – bezsensowna rozrzutność. Zazwyczaj około 30-40% powierzchni, którą planujemy pokryć płytkami kuchennymi, znajduje się za szafkami. Oznacza to, że kładąc płytki na całej ścianie, przepłacamy o tę wartość, co przy dużych kuchniach może być znaczącą kwotą.

Do listy potencjalnych problemów można dopisać również trudności z montażem szafek na nierównej powierzchni. Grubość płytek, kleju i fugi, a także ewentualne niewielkie krzywizny ściany (nawet idealnie położone płytki nie zniwelują całkowicie nierówności podłoża), powodują, że powierzchnia ściany za płytkami przestaje być idealnie płaska. Montaż szafek na takiej powierzchni wymaga stosowania dystansów, co komplikuje prace, wydłuża czas montażu i wpływa na estetykę (nawet niewielkie odstawanie szafek od ściany może być widoczne). W skrajnych przypadkach, jeśli nierówności są znaczne, prawidłowe zamontowanie i wypoziomowanie szafek może okazać się niemożliwe bez poważniejszych prac przygotowawczych.

Patrząc na powyższe, jasne staje się, dlaczego fachowcy zdecydowanie odradzają układanie płytek ściennych w kuchni przed montażem mebli. Choć może wydawać się to szybszym czy prostszym podejściem na początku, w dłuższej perspektywie generuje znacznie więcej problemów, kosztów i frustracji. To inwestycja czasu i pieniędzy, która się nie opłaca, a ewentualne błędy są trudne i kosztowne w naprawie. Zdecydowanie lepiej postawić na проверенные rozwiązania i cierpliwie poczekać z kładzeniem płytek do momentu, aż nasza wymarzona kuchenna zabudowa stanie na swoim miejscu.

Jak przygotować ścianę do kładzenia płytek między szafkami

Zanim przystąpimy do tej precyzyjnej operacji, jaką jest kładzenie płytek między szafkami kuchennymi – po ich uprzednim zamontowaniu, rzecz jasna – niezbędne jest staranne przygotowanie ściany. To fundament sukcesu, podobnie jak w przypadku budowy domu. Kiepsko przygotowane podłoże to gwarancja problemów w przyszłości, a nikt przecież nie chce, aby jego nowe płytki odpadały od ściany niczym liście jesienią. Czyli, od podstaw: musimy mieć czyste płótno do pracy.

Pierwszym i absolutnie kluczowym krokiem jest dokładne oczyszczenie ściany. Jeśli wcześniej były na niej tapety, stara farba łuszcząca się płatami, tłuste plamy czy resztki kleju po czymś, co było tam wcześniej – wszystko to musi zniknąć. Usuwanie starej tapety może być żmudne, ale istnieją specjalne środki ułatwiające ten proces, dostępne w każdym sklepie budowlanym. Podobnie z farbą – jeśli jest mocno przyczepna i nie łuszczy się, wystarczy jej lekkie przeszlifowanie, ale jeśli odpada, trzeba ją usunąć mechanicznie lub chemicznie. Tłuste plamy, będące w kuchni codziennością, wymagają zastosowania specjalnych detergentów do odtłuszczania ścian. Każdy ślad tłuszczu czy kurzu to potencjalny wróg przyczepności kleju.

Po oczyszczeniu ściana powinna być równa i gładka. Ewentualne ubytki, pęknięcia czy dziury po kołkach z poprzedniej instalacji należy uzupełnić masą szpachlową. Nierówności przekraczające 2-3 mm na metr kwadratowy również wymagają wyrównania. Mniejsze nierówności jest w stanie skorygować warstwa kleju, ale w przypadku większych dysproporcji ryzyko problemów z układaniem i późniejszą stabilnością płytek znacznie wzrasta. Wygładzenie powierzchni jest niezwykle ważne, szczególnie gdy planujemy ułożenie płytek o małym formacie lub wymagających precyzyjnego wzoru – każda nierówność będzie wtedy podwójnie widoczna.

Kolejnym nieodzownym etapem jest gruntowanie ściany. Gruntowanie pełni kilka kluczowych funkcji. Po pierwsze, wyrównuje chłonność podłoża – niektóre partie ściany mogą chłonąć wilgoć z kleju szybciej niż inne, co wpływa na czas wiązania i ostateczną wytrzymałość. Grunt zapewnia jednolitą chłonność. Po drugie, grunt wzmacnia powierzchnię ściany, sprawiając, że staje się bardziej zwarta i mniej podatna na kruszenie. Po trzecie wreszcie, grunt zwiększa przyczepność kleju do podłoża, tworząc swoisty most adhezyjny między ścianą a klejem do płytek. Rodzaj gruntu należy dobrać do typu podłoża – są grunty do tynków cementowych, gipsowych, a także do płyt gipsowo-kartonowych. Zazwyczaj wystarcza jedna warstwa gruntu, nanoszona pędzlem lub wałkiem, z zachowaniem czasu schnięcia podanego przez producenta (zazwyczaj kilka godzin).

Bardzo ważne jest również oznaczenie poziomych i pionowych linii odniesienia. Choć pracujemy w ograniczonej przestrzeni między szafkami, idealnie równe ułożenie płytek wymaga precyzyjnego wyznaczenia punktów startowych. Użyj poziomicy laserowej lub tradycyjnej, aby wyznaczyć linię poziomą wzdłuż górnej krawędzi blatu – to od tej linii zaczyna się zazwyczaj układanie pierwszego rzędu płytek. Warto również wyznaczyć linię pionową, od której zaczniemy układanie płytek w danym odcinku ściany. Pamiętajmy, że nawet najlepiej przygotowana ściana nie pomoże, jeśli płytki będą układane "na oko" – precyzja wyznaczenia linii startowych decyduje o ostatecznym efekcie wizualnym i równości spoin.

W przypadku, gdy ściana jest wykonana z płyty gipsowo-kartonowej, konieczne jest jej odpowiednie przygotowanie, zwłaszcza w strefie wilgotnej (np. wokół zlewu). Zaleca się zastosowanie folii w płynie lub innej hydroizolacji w tych miejscach. Choć przestrzeń między szafkami nie jest zazwyczaj narażona na tak bezpośredni kontakt z wodą jak obszar prysznica czy wanny, ochrona przed wilgocią jest zawsze dobrym pomysłem, zwłaszcza w kuchni. Zabezpieczy to płytę przed nasiąkaniem wilgocią i potencjalnymi problemami z pleśnią czy grzybami w przyszłości.

Pamiętajmy również o usunięciu wszelkich gwoździ, śrubek czy innych wystających elementów, które mogłyby przeszkadzać w idealnym przyleganiu płytek do ściany. Każdy taki element, nawet niewielki, może powodować wybrzuszenie płytki lub uniemożliwiać jej prawidłowe ułożenie, co w efekcie zepsuje efekt końcowy. Przed gruntowaniem warto jeszcze raz przejrzeć ścianę "gołymi rękami", aby wyczuć wszelkie nierówności i wystające elementy.

Podsumowując, przygotowanie ściany pod kładzenie płytek między szafkami to proces wymagający cierpliwości i staranności, ale absolutnie niezbędny do uzyskania trwałego i estetycznego rezultatu. Czyszczenie, wyrównywanie, gruntowanie i wyznaczenie linii odniesienia to etapy, których nie można pominąć ani potraktować po macoszemu. To właśnie solidne przygotowanie podłoża decyduje o tym, czy nasze płytki będą zdobić ścianę przez długie lata, czy też będziemy musieli martwić się o odpadające kafelki i nieestetyczne nierówności. Inwestycja czasu w ten etap procentuje w przyszłości, zapewniając nam spokój i satysfakcję z wykonanej pracy.

Częste błędy podczas kładzenia płytek kuchennych między szafkami

Kładzenie płytek kuchennych między szafkami, choć na pierwszy rzut oka wydaje się stosunkowo prostym zadaniem, skrywa w sobie pułapki, w które łatwo wpaść, zwłaszcza bez odpowiedniego przygotowania i doświadczenia. Pomijając kwestię, kiedy kłaść płytki między szafkami w kuchni – co, jak ustaliliśmy, najlepiej robić po montażu mebli – warto pochylić się nad błędami, które zdarzają się najczęściej. Unikając ich, znacznie zwiększamy szansę na idealny efekt i uniknięcie frustrujących poprawek. To jak z pieczeniem ciasta – wystarczy pominąć jeden kluczowy składnik lub źle ustawić temperaturę, a efekt będzie daleki od zamierzonego.

Pierwszym i bodaj najpoważniejszym błędem, powiązanym bezpośrednio z momentem kładzenia płytek, jest ten, o którym wspominaliśmy w rozdziale o problemach z kładzeniem przed montażem: nieprawidłowe ułożenie płytek w kontekście wysokości szafek. Przypomnijmy, że płytki spowodują odstawanie mebli od ściany w przypadku zbyt niskiego (szafki dolne) lub zbyt wysokiego (szafki wiszące) ich ułożenia. Gdy płytki są już na ścianie, a ich górna krawędź nie pasuje do planowanej wysokości blatu czy dolnej krawędzi szafek wiszących, problem jest poważny. W przypadku zbyt niskiego ułożenia płytek, powstaje nieestetyczna szczelina, którą trzeba czymś zamaskować. W przypadku zbyt wysokiego ułożenia płytek za szafkami dolnymi, blat może nie przylegać do ściany, a szafki mogą odstawać. To samo dotyczy szafek wiszących – jeśli płytki sięgają zbyt wysoko za szafki, ich montaż może być utrudniony, a efekt końcowy niezadowalający. Idealnie jest, gdy płytki układamy od blatu w górę, do dolnej krawędzi szafek wiszących lub wyżej, w zależności od koncepcji. Widząc już zamontowane szafki i blat, ryzyko popełnienia błędu wysokości jest minimalne.

Drugi częsty błąd to niewłaściwe przygotowanie podłoża. Ignorowanie konieczności oczyszczenia, wyrównania i zagruntowania ściany to proszenie się o kłopoty. Stare, łuszczące się warstwy, tłuste plamy czy brak gruntowania znacząco obniżają przyczepność kleju, co w najlepszym wypadku skutkuje odspojeniem pojedynczych płytek, a w najgorszym – osunięciem się całej okładziny. To jak budowanie na piasku – niby stoi, ale do czasu. Pamiętajmy, że kuchnia to pomieszczenie narażone na wilgoć i zmiany temperatury, dlatego solidne przygotowanie podłoża jest kluczowe dla trwałości naszej nowej zabudowy ściennej.

Trzecim błędem jest nieprawidłowe dobranie kleju i fugi. Nie każdy klej nadaje się do każdego rodzaju płytek i do każdego podłoża. Płytki ceramiczne wymagają innego kleju niż płytki gresowe, a płytki wielkoformatowe – innego niż małe mozaiki. Podobnie z fugą – kolor i rodzaj fugi mają ogromny wpływ na ostateczny wygląd ściany. Użycie niewłaściwej fugi w miejscach narażonych na wilgoć (np. silnie nasiąkliwej fugi cementowej w pobliżu zlewu) może prowadzić do przebarwień, rozwoju pleśni i kruszenia się spoiny. Zawsze warto skonsultować się ze sprzedawcą lub producentem i wybrać klej i fugę odpowiednie do konkretnego zastosowania i warunków panujących w kuchni.

Czwartym błędem jest nieprawidłowe docinanie płytek i ich rozmieszczenie. Kładzenie płytek między szafkami często wiąże się z koniecznością docinania ich do krawędzi mebli, gniazdek elektrycznych czy okapu. Niewłaściwe docinanie, używanie tępych narzędzi lub brak wprawy może skutkować nierównymi krawędziami, odpryskami i pęknięciami, co nie tylko wygląda źle, ale też utrudnia spoinowanie. Dodatkowo, błędy w planowaniu rozmieszczenia płytek, takie jak rozpoczynanie układania od narożnika, który później będzie widoczny, czy kończenie rzędów małym, trudnym do docięcia kawałkiem, mogą zepsuć estetykę całej ściany. Zawsze warto rozplanować układ płytek na sucho przed rozpoczęciem klejenia, aby zminimalizować liczbę docinek i zapewnić harmonijny wzór.

Piąty częsty błąd to brak zachowania odpowiedniej szerokości spoin i niewłaściwe spoinowanie. Spoiny pełnią ważną funkcję nie tylko estetyczną, ale też praktyczną – kompensują niewielkie różnice w rozmiarach płytek i pozwalają na niewielkie ruchy materiału (spowodowane np. zmianami temperatury). Stosowanie zbyt wąskich spoin lub całkowite ich pominięcie (tzw. układanie bezfugowe, możliwe tylko w przypadku niektórych rektyfikowanych płytek i wymagające specjalistycznego kleju) może prowadzić do pękania płytek. Niewłaściwe wypełnienie spoin fugą, pozostawienie pustych przestrzeni czy niedokładne oczyszczenie powierzchni po fugowaniu, skutkuje nieestetycznymi przebarwieniami, a także stanowi idealne środowisko dla rozwoju bakterii i pleśni, zwłaszcza w wilgotnej kuchni. Spoinowanie wymaga staranności i precyzji, a także użycia odpowiedniej ilości fugi i narzędzi (pace gumowe, gąbki do fugowania).

Szóstym błędem jest zaniedbanie dylatacji. W miejscach styku płytek z innymi powierzchniami, takimi jak blat, szafki, narożniki czy przejścia między różnymi pomieszczeniami, konieczne jest pozostawienie szczelin dylatacyjnych. Szczeliny te wypełnia się elastycznym materiałem, np. silikonem sanitarnym o odpowiednim kolorze. Brak dylatacji może skutkować pękaniem płytek lub odspojeniem ich od ściany na skutek naturalnych ruchów konstrukcyjnych budynku czy rozszerzalności cieplnej materiałów. To jak próba wciśnięcia dużej skrzyni do za małego otworu – coś musi się zgiąć lub pęknąć.

Wreszcie, ostatni, ale wcale nie mniej ważny błąd, to pośpiech. Kładzenie płytek to praca wymagająca skupienia, precyzji i cierpliwości. Próba przyspieszenia procesu, nieprzestrzeganie czasu schnięcia kleju czy fugi, czy pomijanie poszczególnych etapów, prowadzi do błędów, które potem są trudne i kosztowne w naprawie. Lepiej poświęcić na ten etap więcej czasu i zrobić to raz, a dobrze, niż potem poprawiać błędy pod presją czasu i rosnących kosztów. Pamiętajmy, że płytki w kuchni, zwłaszcza w przestrzeni między szafkami, są intensywnie eksploatowane i muszą sprostać wyzwaniom codziennego użytkowania. Solidnie wykonana praca to gwarancja ich trwałości i pięknego wyglądu na lata.