Co położyć na stare płytki w łazience w 2025? Poznaj najlepsze opcje
Zużyte kafelki w łazience potrafią spędzić sen z powiek każdemu, kto marzy o odświeżonej przestrzeni, ale perspektywa uciążliwego remontu budzi grozę. Stare płytki, zmatowione, porysowane, a nade wszystko opatrzone fugami, które lata świetlne temu straciły swój pierwotny kolor, są jasnym sygnałem – czas na zmiany. Zatem, co położyć na stare płytki w łazienkach? Krótka odpowiedź jest taka: można zastosować kilka rozwiązań, od nowych płytek po panele winylowe, a nawet renowację istniejących. To pytanie otwiera drzwi do wielu możliwości, często znacznie szybszych i mniej inwazyjnych niż klasyczne skuwanie całej powierzchni, co czyni metamorfozę łazienki mniej bolesną.

- Klucz do sukcesu: przygotowanie starych płytek pod nową warstwę
- Położenie nowych płytek na starej okładzinie ceramicznej – jak to zrobić?
- Panele winylowe (LVT) – alternatywa dla płytek na podłodze i ścianach
- Odnowienie starych płytek łazienkowych – malowanie i inne metody renowacji
Decyzja o nowej okładzinie na starych płytkach często opiera się na bilansie między kosztem, czasem pracy a oczekiwanym efektem i trwałością. Przyjrzyjmy się, jak popularne opcje plasują się pod względem ogólnej popularności i postrzeganej trwałości na podstawie danych zebranych z rynku renowacji. Chociaż liczby są przybliżone i mogą się różnić w zależności od regionu czy konkretnego wykonawcy, dają pewien obraz.
| Metoda | Popularność (udział w renowacjach %) | Postrzegana Trwałość (w skali 1-5, 5=najwyższa) | Orientacyjny Czas Wykonania (typowa łazienka 6m²) |
|---|---|---|---|
| Położenie nowych płytek na stare | ~40% | 4.5 | 3-5 dni |
| Panele winylowe (LVT) | ~30% | 4.0 | 1-2 dni |
| Malowanie płytek | ~25% | 2.5 | 1-3 dni (wliczając czas schnięcia) |
| Inne metody renowacji (np. naklejki) | ~5% | 1.5 | <1 dzień |
Jak widać w powyższej tabeli, tradycyjne położenie nowych płytek na starym podłożu wciąż wiedzie prym, co jest w dużej mierze podyktowane przyzwyczajeniem do tego materiału i jego wysoką postrzeganą trwałością. Panele winylowe szybko zdobywają popularność jako kusząca, szybsza alternatywa. Renowacja przez malowanie czy naklejki to opcje z krótszą żywotnością, ale idealne na szybkie odświeżenie, gdy liczy się przede wszystkim tempo i niski koszt. Wybór ścieżki zależy więc od indywidualnych priorytetów – czy szukamy rozwiązania na lata, czy szybkiej kosmetyki.
Klucz do sukcesu: przygotowanie starych płytek pod nową warstwę
Gdy mówimy o renowacji łazienki bez skuwania starej okładziny, wielu wpada w euforię na myśl o ominięciu góry gruzu i wszechobecnego pyłu. Zapewne każdy, kto choć raz doświadczył takiego remontu, pamięta drobny szary nalot docierający w najodleglejsze zakątki mieszkania, sprawiający wrażenie, jakby przeszła tam piaskowa burza. I faktycznie, ominięcie tego etapu to ogromna ulga, ale niestety, to nie znaczy, że możemy machnąć ręką na całą resztę i rzucić nowy materiał byle jak na starą powierzchnię. Diabeł, jak zawsze, tkwi w szczegółach, a w tym przypadku tkwi on w... odpowiednim przygotowaniu starych płytek.
Zobacz także: Płytki bez kleju na listwach – nowoczesny system montażu
To absolutna podstawa, niezależnie od tego, czy zdecydujesz się położyć na nie nowe płytki, panele winylowe LVT, czy może skusisz się na malowanie. Pominięcie tego etapu lub wykonanie go byle jak, to proszenie się o kłopoty. A awaria łazienkowa, zwłaszcza w postaci odpadających kafli czy odklejającego się winylu, potrafi być znacznie bardziej frustrująca i kosztowna w naprawie niż porządne przygotowanie podłoża na samym początku. Wyobraźmy sobie sytuację: właśnie skończyłeś remont, lśniąca łazienka, czujesz się jak w spa, a tu nagle płytka na ścianie zaczyna dziwnie stukać przy dotyku... Właśnie dlatego „grunt to podłoże” jest tutaj złotą zasadą.
Pierwszym krokiem, bez dyskusji, jest dogłębne sprawdzenie stanu istniejących płytek. Chodzi o detektywistyczną wręcz pracę – pukamy w każdą płytkę, szukając tych, które brzmią głucho, pusto. To oznacza, że albo odkleiły się od podłoża, albo pod spodem jest pusta przestrzeń. Takie płytki niestety musimy usunąć. Próba przyklejenia czegokolwiek na luźny kafelek zakończy się fiaskiem, to tylko kwestia czasu, aż całość odpadnie. Puste miejsca po usuniętych płytkach należy wypełnić szybkoschnącą masą naprawczą lub klejem do płytek, tworząc jednolitą, stabilną płaszczyznę. Ważne jest, aby łata była na równi z sąsiednimi płytkami.
Kolejnym kluczowym etapem jest usunięcie luźnych elementów – nie tylko kafelków, ale przede wszystkim starych, wykruszonych fug. Wszelkie ubytki w fugach czy te kompletnie wypadnięte, trzeba uzupełnić. Nie chodzi o estetykę starych fug (i tak zostaną zakryte), ale o stworzenie równej powierzchni. Pozostałości starych silikonów i akryli, zwłaszcza przy brodziku, wannie czy umywalce, muszą zostać bezwzględnie usunięte. Stary silikon to koszmarne podłoże dla nowych materiałów czy nawet farb – nic się go nie trzyma na dłuższą metę.
Zobacz także: Płytki 120x60: pionowo czy poziomo? Jak układać?
Teraz pora na detektywistyczną pracę numer dwa: szukanie tłustych plam, resztek mydła, kamienia wapiennego czy nalotów z kosmetyków. Łazienka to królestwo brudu, którego gołym okiem często nie widać, a który sabotuje przyczepność nowej warstwy. Powierzchnię starych płytek należy dokładnie wyczyścić, najlepiej stosując specjalistyczne preparaty do mycia łazienek, a następnie dokładnie spłukać wodą i pozostawić do całkowitego wyschnięcia. Pamiętajmy, że wilgoć pod nową warstwą to prosta droga do pleśni i grzybów. Zastosowanie myjki parowej może być świetnym, ekologicznym sposobem na usunięcie uporczywych zabrudzeń i resztek chemii. Po myciu kafelki muszą być matowe, wolne od jakiejkolwiek śliskiej warstwy.
Gdy powierzchnia jest już stabilna, wyrównana (np. po ubytkach) i czysta, przychodzi moment na zmatowienie. Powierzchnie gładkie, błyszczące płytki mają niską przyczepność. Lekkie zmatowienie papierem ściernym o gradacji np. 120-180 zwiększy „przyczepność mechaniczną” dla gruntów i klejów. Po zmatowieniu należy ponownie odpylić całą powierzchnię. Odkurzacz i wilgotna (ale nie mokra) szmatka antystatyczna będą tu pomocne. Cel to idealnie czysta, lekko szorstka, ale stabilna powierzchnia.
Ostatnim, ale często najważniejszym krokiem jest gruntowanie. Wybór odpowiedniego gruntu to game changer. Nie można użyć pierwszego lepszego gruntu budowlanego. Potrzebny jest grunt szczepny, przeznaczony specjalnie do powierzchni gładkich, nienasiąkliwych, takich jak stare płytki ceramiczne. Taki grunt tworzy mostek sczepny, czyli warstwę, do której klej, wylewka samopoziomująca czy nawet farba do płytek będą w stanie solidnie się przyczepić. Dostępne są grunty epoksydowe, poliuretanowe czy akrylowe z dodatkiem piasku kwarcowego, który dodatkowo zwiększa szorstkość powierzchni. Wybór zależy od docelowego materiału, który będziemy kłaść. Koszt takiego specjalistycznego gruntu to około 50-150 zł za litr, w zależności od producenta i typu. Wydajność z reguły wynosi około 0.1-0.2 kg/m². Dla łazienki 6m² potrzebne będzie więc około 1-2 litrów. Czas schnięcia takiego gruntu może wahać się od kilku do 24 godzin.
Cały proces przygotowania, choć może wydawać się żmudny, jest kluczowy dla długowieczności nowej okładziny. Zaoszczędzenie czasu czy materiałów na tym etapie zemści się w przyszłości. "Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje" w kontekście przygotowania podłoża pod nowe materiały na starych płytkach przekłada się na spokój ducha i brak konieczności rychłej, bolesnej poprawki. Zignorowanie tego etapu to jak budowanie domu na ruchomych piaskach – prędzej czy później się zawali.
Położenie nowych płytek na starej okładzinie ceramicznej – jak to zrobić?
Przejście od etapu przygotowania do właściwego układania nowych płytek na starych kafelkach to jak otwarcie drugiego aktu spektaklu remontowego. Wielu decyduje się na ten krok, bo intuicyjnie wydaje się to najbardziej "płytkowe" rozwiązanie – w końcu płytka na płytce to naturalna kolej rzeczy, prawda? Położenie nowego materiału na stare płytki to faktycznie kusząca opcja, zwłaszcza gdy cenimy sobie minimalizację bałaganu i tempo pracy. Wyeliminowanie kucia i wywozu gruzu skraca czas remontu o co najmniej kilka dni i oszczędza nasze płuca przed drobniuteńkim pyłem ceramicznym.
Co więcej, stara podłoga, jeśli jest w dobrym stanie – płytki są solidnie przyklejone, bez pustek i pęknięć – stanowi bardzo stabilne i równe podłoże, w zasadzie gotowe na przyjęcie nowej warstwy po odpowiednim zagruntowaniu. Inaczej ma się sprawa ze ścianami. Tutaj musimy zachować szczególną ostrożność. Nowe płytki łazienkowe ścienne na stare wymagają dokładnego sprawdzenia stabilności tych pierwszych, bo dodajemy kolejne obciążenie. Ściany muszą unieść podwójny ciężar.
Ważnym aspektem, o którym często zapominamy, jest przygotowanie starych płytek pod nową warstwę w kontekście poziomu podłogi i grubości ścian. Nowa warstwa płytek z klejem to dodatkowe około 1.5 cm do 2 cm grubości na podłodze i ścianie. Na podłodze może to oznaczać konieczność podcięcia drzwi łazienkowych, co jest relatywnie prostą operacją. Jednak na ścianach, zwiększenie grubości o 2 cm na każdej powierzchni (zwłaszcza w małej łazience) może zauważalnie zmniejszyć jej metraż. Czasami nawet o kilka centymetrów na każdej ze ścian prostopadłych, co w sumie może dawać znaczącą stratę powierzchni użytkowej. Tak, każdy centymetr w małej łazience jest na wagę złota, prawda?
Do klejenia nowych płytek na stare ceramiczne podłoże nie możemy użyć standardowych klejów. Potrzebny jest specjalny klej o zwiększonej przyczepności do trudnych podłoży. Często są to kleje klasy C2TE S1 lub S2, charakteryzujące się wysoką elastycznością i zdolnością do klejenia "płytka na płytkę". Tego typu produkty są nieco droższe od standardowych klejów cementowych (ok. 50-100 zł za worek 25kg vs. 20-40 zł za standardowy), ale są niezbędne, aby spoina między nową płytką a starym kafelkiem była trwała. Zużycie kleju wynosi zwykle 2.5-4 kg/m², w zależności od formatu płytek i pacowania, więc na 6m² podłogi i 15m² ścian potrzebujemy około 55-85 kg kleju, czyli 3-4 worków 25kg.
Przed rozpoczęciem klejenia nowych płytek, po zagruntowaniu starej powierzchni (kluczowe!), warto rozplanować układ nowej okładziny, aby zminimalizować ilość docinek. Dobrze jest zacząć od środka ściany lub podłogi (metoda krzyżowa), aby docięte płytki znajdowały się symetrycznie po bokach. Standardowe zasady układania płytek mają tutaj pełne zastosowanie – używamy poziomicy, krzyżyków dystansowych (dobieramy szerokość nowej fugi) i cierpliwości. Szczególną uwagę należy zwrócić na równe rozprowadzanie kleju – metoda podwójnego smarowania (klej na podłożu i cienka warstwa na płytce) jest często zalecana przy klejeniu na stare płytki, aby zapewnić pełne wypełnienie przestrzeni pod płytką i uniknąć pustych miejsc, które w przyszłości mogą prowadzić do pękania.
Pamiętajmy o wykonaniu dylatacji w narożnikach pomieszczenia, przy połączeniu ściany z podłogą oraz wokół wszelkich elementów zabudowy (np. wanny, brodzika). Nawet niewielkie ruchy budynku mogą spowodować pękanie fug lub płytek, jeśli nie zostawimy im przestrzeni do pracy. Te szczeliny dylatacyjne zostaną później wypełnione elastycznym silikonem sanitarnym, dopasowanym kolorystycznie do fug. Koszt dobrego silikonu to ok. 20-40 zł za tubę.
Spoinowanie (fugowanie) przeprowadzamy po całkowitym wyschnięciu kleju, co zwykle zajmuje 24 godziny, a w przypadku specjalistycznych klejów czas ten może się nieznacznie różnić – zawsze należy sprawdzić zalecenia producenta kleju. Używamy fug cementowych elastycznych, przeznaczonych do pomieszczeń mokrych. Dostępne są w ogromnej palecie kolorów. Cena fugi to około 15-30 zł za worek 2-5 kg, wydajność zależy od szerokości fugi i formatu płytek, ale na standardową łazienkę zwykle wystarczą 2-3 opakowania. Po zafugowaniu nadmiar fugi zmywamy wilgotną gąbką, a po wyschnięciu matowy nalot polerujemy suchą szmatką. Na koniec, po kilku dniach (czas pełnego utwardzenia fugi i kleju, znów – sprawdzić producenta), wykonujemy wspomniane wcześniej silikonowanie narożników i połączeń.
Układanie nowych płytek na starych to metoda sprawdzona i relatywnie szybka w porównaniu do tradycyjnego skuwania. Wymaga jednak rygorystycznego przestrzegania zasad przygotowania podłoża i użycia odpowiednich materiałów. Pośpiech i oszczędności na kleju czy gruncie mogą zamienić wymarzoną łazienkę w źródło problemów i frustracji. Jeśli stare płytki są w opłakanym stanie – wiele luźnych, popękanych, z dużą ilością ubytków – bilans pracy związanej z ich przygotowaniem może przechylić szalę na korzyść tradycyjnego zerwania. "Raz a dobrze" to dewiza, którą warto kierować się w każdym remoncie, a łazienka jest tego doskonałym przykładem. Koszt materiałów na metr kwadratowy (płytka + klej + fuga + grunt) będzie wyższy niż w przypadku układania na świeżej wylewce (z uwagi na specjalistyczny klej i grunt), ale oszczędzamy na robociźnie związanej z kuciem i utylizacją gruzu. Całościowo koszt może być porównywalny lub nawet nieco niższy, w zależności od stawek wykonawców.
Panele winylowe (LVT) – alternatywa dla płytek na podłodze i ścianach
Wyobraźmy sobie łazienkę, w której podłoga jest ciepła w dotyku, miękka pod stopami, a ściany nie straszą zimnym, twardym kaflem. Brzmi jak fantastyka? Nic bardziej mylnego. Panele winylowe, znane jako LVT (Luxury Vinyl Tiles lub Planks), przebojem wkraczają na rynek i szturmują łazienki jako realna, a co więcej, niezwykle praktyczna alternatywa dla płytek na podłodze i ścianach. Ich główny atut? Są całkowicie wodoodporne (pod warunkiem odpowiedniego montażu), a ich elastyczność i niewielka grubość sprawiają, że są idealnym kandydatem do położenia na stare płytki ceramiczne.
Ktoś zapyta: "Winylowe panele w łazience, gdzie chlapię wodą, paruje, a podłoga non-stop jest testowana na wilgotność?". Tak, ale mówimy tu o panelach LVT, a nie o zwykłych panelach laminowanych czy podłogach winylowych starej generacji. Współczesne panele LVT są zaprojektowane z myślą o trudnych warunkach, w tym o wysokiej wilgotności i bezpośrednim kontakcie z wodą. Ich rdzeń jest w 100% wodoodporny, a system montażu (zwłaszcza na klik) tworzy szczelną powierzchnię. Nie oznacza to oczywiście, że możemy zalać łazienkę po krawędź wanny i spodziewać się, że nic się nie stanie pod panelami, ale sporadyczne zachlapania, para czy kałuże z mokrych rąk nie stanowią dla nich problemu.
Montaż paneli LVT na starych płytkach to bajecznie szybka sprawa w porównaniu do tradycyjnych metod. O ile podłoże (stare płytki) jest stabilne, czyste i równe (to absolutna podstawa, znów wracamy do przygotowania starych płytek!), montaż może trwać jeden, góra dwa dni w przypadku standardowej łazienki. To błyskawiczna metamorfoza, idealna dla niecierpliwych. Co więcej, większość paneli LVT montowanych na klik nie wymaga użycia kleju na całej powierzchni (wyjątkiem są panele klejone, te stosuje się np. w obiektach użyteczności publicznej, ale i w domach bywają preferowane w miejscach o ekstremalnym obciążeniu). To kolejny element przyspieszający pracę i zmniejszający bałagan. Pamiętajmy jednak, że fuga starych płytek może być widoczna lub wyczuwalna pod panelami LVT, jeśli różnica poziomów między licem płytki a dnem fugi jest znacząca. W takim przypadku, przed położeniem paneli, konieczne może być zaszpachlowanie fug lub zastosowanie specjalnego podkładu wyrównującego lub masy samopoziomującej o niskim uziarnieniu, co podniesie poziom podłogi o zaledwie 1-3 mm. Zastosowanie takiej masy samopoziomującej do renowacji podłóg (koszt ok. 40-80 zł za worek 10kg, wydajność ok. 1.5kg/m² na 1mm grubości) wyrówna wszelkie nierówności do perfekcji.
Panele LVT na ścianach? Czemu nie! Coraz więcej producentów oferuje systemy paneli winylowych, które można z powodzeniem stosować na powierzchniach pionowych. Często są to cieńsze wersje paneli, dedykowane do klejenia. Montaż na ścianie na starych płytkach również wymaga idealnie czystego i równego podłoża oraz zastosowania dedykowanego kleju montażowego o wysokiej sile sczepności. Trzeba pamiętać, że ściany winylowe w łazience mogą wymagać zastosowania dodatkowych listew czy wykończeń w narożnikach, aby stworzyć w pełni wodoszczelny system. Nie każdy wzór paneli nadaje się na ściany (duże "deski" mogą wyglądać karykaturalnie), ale mniejsze, płytkowe wzory LVT świetnie imitują naturalne materiały.
Zalet paneli LVT na starych płytkach jest sporo. Przede wszystkim szybkość montażu i czystość. Następnie: wodoodporność, ciepło w dotyku, komfort akustyczny (tłumią odgłos kroków), łatwość czyszczenia (gładka powierzchnia, brak fug jak w płytkach, choć niektóre LVT mają mini-fazę imitującą fugę), cienka struktura (typowa grubość 3-6 mm), co minimalizuje podniesienie poziomu podłogi i nie zmniejsza drastycznie przestrzeni w łazience. Oferują też ogromny wybór wzorów – od realistycznych imitacji drewna, przez beton, kamień, aż po geometryczne kształty i kolory. Koszt paneli LVT jest zróżnicowany, od ok. 80 zł/m² do 250 zł/m² i więcej, w zależności od jakości, grubości i wzoru. Panele winylowe to dobry sposób na szybką renowację łazienki bez konieczności angażowania ciężkiego sprzętu.
Czy LVT mają wady? Tak, jak wszystko. Panele są podatne na zarysowania od bardzo ostrych przedmiotów (np. upuszczone nożyczki, żilet), chociaż ich wytrzymałość na ścieranie jest wysoka (klasa użytkowa do pomieszczeń mokrych powinna wynosić co najmniej 23/31). Kiepskiej jakości LVT mogą ulec odbarwieniom od gumowych dywaników lub środków chemicznych. Przyklejane panele wymagają idealnie gładkiego podłoża, gdyż wszelkie niedoskonałości (wspomniana fuga, czy grudka kleju) będą widoczne pod cienką warstwą winylu. Czasem też ich wygląd jest... no cóż, winylowy. Choć technologia idzie do przodu, perfekcyjna imitacja naturalnego kamienia bywa trudna. Wybór paneli LVT na stare płytki to jednak często kompromis między kosztem a szybkością wykonania, oferujący przy tym zadowalającą trwałość i funkcjonalność w wilgotnych warunkach łazienki. Pamiętajmy o dylatacji wzdłuż ścian (ok. 5 mm), którą maskujemy listwami przypodłogowymi (dedykowane, wodoodporne listwy do LVT) lub elastycznym wypełnieniem.
Odnowienie starych płytek łazienkowych – malowanie i inne metody renowacji
Nie każdy, widząc swoje wiekowe, niemodne płytki, myśli od razu o ich wymianie. Czasem problemem nie jest ich stan fizyczny – kafelki wciąż solidnie tkwią na ścianie, są całe, jedynie ich kolor woła o pomstę do nieba lub fuga przypomina ścieżkę brudu, której nic nie rusza. Wtedy pojawia się pomysł: może by je po prostu odświeżyć, a nie od razu rzucać się na głęboką wodę remontu z prawdziwego zdarzenia? I tu wkraczają metody renowacji, takie jak malowanie, jako alternatywa dla całkowitej wymiany. Jak już wspomnieliśmy, jedną z opcji alternatywnych dla nowych nawierzchni jest odnowienie starych płytek przy wykorzystaniu specjalnych preparatów i farb. Jednak rozwiązania tego typu dają tylko połowiczny efekt. Ale co to dokładnie oznacza?
Malowanie płytek łazienkowych to metoda kusząca przede wszystkim ceną i szybkością wykonania. Metamorfoza łazienki może nastąpić w ciągu jednego weekendu. Koszt renowacji przy użyciu farb jest nieporównywalnie niższy niż zakup i montaż nowych płytek czy nawet paneli LVT. Specjalistyczna farba do płytek, która stworzy w miarę trwałą powłokę w warunkach łazienkowych, kosztuje od 50 zł do nawet 200 zł za litr. Wydajność takiej farby to z reguły około 10-12 m²/litr na jedną warstwę, a zaleca się położenie co najmniej dwóch. Dodajmy grunt (konieczny!) – ok. 50-100 zł/litr, wałek, pędzle, taśmę malarską... Całkowity koszt materiałów do odświeżenia małej łazienki farbą zamknie się prawdopodobnie w kwocie 300-600 zł. W porównaniu do kilku tysięcy złotych na nowe płytki, to śmiesznie niska cena. Nic dziwnego, że wielu się na to decyduje.
Proces malowania, choć z pozoru prosty, wymaga pedantycznego przygotowania starych płytek pod nową warstwę farby. Tak jak przy kładzeniu nowej okładziny, powierzchnia musi być idealnie czysta, odtłuszczona i wolna od kamienia. Pamiętajmy o usunięciu wszelkich silikonów! Szczególnie ważne jest dokładne umycie powierzchni przy użyciu środka na bazie acetonu lub alkoholu izopropylowego, który usunie resztki tłuszczu i mydła. Następnie konieczne jest zmatowienie płytek – to samo papier ścierny co wcześniej (gradacja 180-220) – oraz dokładne odpylenie. Bez zmatowienia farba może łatwo odprysnąć. Na tak przygotowaną powierzchnię nakładamy specjalistyczny grunt sczepny do gładkich podłoży, a po jego wyschnięciu (czas podany przez producenta) - dwie lub trzy cienkie warstwy farby do płytek. Zwykle farby do płytek to produkty dwuskładnikowe (epoksydowe lub poliuretanowe), wymagające wymieszania przed użyciem i posiadające określony czas życia mieszaniny (pot-life), co oznacza, że trzeba działać sprawnie. Czas schnięcia między warstwami i czas pełnego utwardzenia powłoki (zanim zaczniemy normalnie używać łazienki!) to kolejne kluczowe kwestie, często wymagające 7 dni na pełną "dojrzałość" powłoki malarskiej.
No dobrze, gdzie zatem ten "połowiczny efekt"? Malowanie płytek jest świetnym rozwiązaniem estetycznym i tymczasowym, ale nie przywróci płytkom pierwotnej trwałości mechanicznej ani idealnej gładkości, jeśli są już porysowane czy uszkodzone. Fuga pomalowana tą samą farbą będzie jednolitego koloru z płytką, co dla niektórych jest zaletą, ale dla innych sztucznym efektem. Pomalowane fugi są też bardziej narażone na ścieranie i zabrudzenia niż tradycyjna fuga cementowa. Farba, nawet najlepsza, jest tylko powłoką na powierzchni. Jest podatna na zarysowania, uderzenia, a w miejscach o wysokim natężeniu ruchu (podłoga!) czy stałym kontakcie z wodą (ścianki pod prysznicem, okolice wanny) jej trwałość może być ograniczona. Agresywne środki czystości również mogą uszkodzić malowaną powierzchnię. Czy malowane płytki przetrwają próbę czasu jak nowe? Z reguły nie. Możemy spodziewać się, że po kilku latach, zwłaszcza w intensywnie użytkowanej łazience, pojawią się przetarcia, odpryski czy przebarwienia, a całą operację trzeba będzie powtórzyć. Ale na 3-5 lat spokojnie wystarczy.
Inne metody renowacji to np. specjalne naklejki na płytki – wodoodporne i odporne na ścieranie. To opcja jeszcze szybsza i łatwiejsza w aplikacji niż malowanie, idealna do odświeżenia małych fragmentów, np. ściany za umywalką. Są tanie (kilkadziesiąt złotych za m²) i dostępne w setkach wzorów. Ich trwałość jest jednak z reguły najniższa ze wszystkich omawianych metod. Wszelkie nierówności powierzchni będą pod nimi widoczne, a krawędzie naklejek w wilgotnych miejscach mogą z czasem zacząć się odklejać. Są to rozwiązania na zasadzie "cosmetic fix", a nie głęboka renowacja. Inną metodą jest renowacja samej fugi – malowanie specjalną farbą do fug (pisakiem lub wałeczkiem) lub nawet usunięcie starej i położenie nowej fugi (proces żmudny, ale dający najlepszy efekt estetyczny i higieniczny). Te metody jednak nie zmieniają wyglądu samych płytek, jedynie odświeżają spoinowanie.
Wybierając renowację, np. przez malowanie, należy być realistą co do oczekiwań. To doskonałe rozwiązanie, gdy budżet jest ograniczony, czas nagli lub planujemy za kilka lat gruntowny remont i potrzebujemy tylko "dotrwać" w estetycznych warunkach. Pomalowana łazienka wygląda jak nowa – tak przynajmniej przez jakiś czas. Pamiętajmy, że sukces malowania w 90% zależy od odpowiedniego przygotowania starych płytek. Wszelkie resztki tłuszczu, mydła, kamienia czy źle zmatowiona powierzchnia spowodują, że farba nie będzie trzymać się, a nasz weekendowy projekt zamieni się w frustrację. Ale wykonane poprawnie, malowanie płytek to sprytny trik, pozwalający za niewielką cenę diametralnie odmienić wygląd łazienki i odpowiedzieć na pytanie co położyć na stare płytki w łazience, gdy kładzenie "niczego" jest wystarczającą odpowiedzią w kontekście budżetu i czasu.