Czy można kłaść płytki na płytki na ścianie
Wizyta w łazience lub kuchni przestała cieszyć oko? Chcemy odświeżyć przestrzeń, nadać jej nowy charakter, ale wizja skuwania starych kafli napawa przerażeniem? Doskonale rozumiemy te obawy! Hałas, pył, gruz – to elementy tradycyjnego remontu, które skutecznie studzą zapał. Czy istnieje szybsze i czystsze rozwiązanie? czy można kłaść płytki na płytki na ścianie brzmi: Tak, często jest to możliwe, oszczędzając cenny czas i energię, które pochłonąłby demontaż starej okładziny. To zabieg stosowany przez wielu, ale wymaga spełnienia kilku kluczowych warunków, by efekt był trwały i estetyczny.

- Jakie warunki muszą spełniać stare płytki na ścianie?
- Przygotowanie starych płytek do kładzenia nowej warstwy
- Co należy uwzględnić przed kładzeniem płytek na płytki? Wpływ na przestrzeń i drzwi
| Aspekt | Scenariusz A: Usunięcie starych płytek + nowa okładzina | Scenariusz B: Nowa okładzina na starych płytkach (idealne warunki) | Scenariusz C: Nowa okładzina na starych płytkach (konieczne znaczne przygotowanie/naprawa) |
|---|---|---|---|
| Orientacyjny czas prac glazurniczych (bez wykończeń) | Wymaga czasu na demontaż (2-4 dni dla typowej łazienki 5-8 m²) + czas na wyrównanie podłoża (1-2 dni) + czas na klejenie (2-3 dni) = 5-9 dni | Czas na przygotowanie (1-2 dni) + czas na klejenie (2-3 dni) = 3-5 dni | Czas na inspekcję i naprawy (2-4 dni) + czas na przygotowanie powierzchni (1-2 dni) + czas na klejenie (2-3 dni) = 5-9 dni |
| Orientacyjne koszty robocizny (relatywne) | Wyższe (demontaż + wyrównanie + klejenie) | Niższe (pominięty demontaż i wyrównanie podłoża) | Zbliżone do Scenariusza A lub wyższe (konieczność precyzyjnych napraw i specjalistycznych materiałów) |
| Zużycie materiałów (relatywne) | Zaprawa/gips wyrównujący, grunt, klej standardowy, fugi | Primer/grunt sczepny, klej elastyczny klasy C2TE S1/S2, fugi | Zaprawy naprawcze, zaprawy spoinujące, primer/grunt sczepny, klej elastyczny klasy C2TE S1/S2, fugi |
| Ryzyko niepowodzenia (przy prawidłowym wykonaniu) | Niskie (przygotowane, stabilne podłoże) | Niskie (jeśli *wszystkie* warunki początkowe są spełnione idealnie) | Średnie do wysokiego (ryzyko tkwi w jakości napraw starego podłoża, nawet drobne niedociągnięcie grozi klapą) |
| Generacja pyłu i gruzu | Znaczna | Minimalna | Niska do średniej (w zależności od zakresu napraw) |
Jakie warunki muszą spełniać stare płytki na ścianie?
Zacznijmy od fundamentu. Stare płytki, które mają stać się podłożem dla nowej okładziny, muszą być nienaruszone jak skała. Ich stabilność to absolutna podstawa, bez której całe przedsięwzięcie jest skazane na niepowodzenie.
Każdy pojedynczy kafelek musi mocno przylegać do ściany, niczym ostryga do skały. Brak ruchu, żadnego "pukania" pustki – to klucz do sukcesu. Pustki pod starą płytką oznaczają przyszły punkt oderwania dla obu warstw.
Nie chodzi tylko o samą płytkę, ale też o jej otoczenie. Fuga między starymi płytkami powinna być w dobrym stanie – czysta, pełna, bez pęknięć i ubytków na dużą skalę. Spoiny stanowią część struktury, ich słabość osłabia całe podłoże.
Zobacz także: Płytki bez kleju na listwach – nowoczesny system montażu
Pęknięte płytki lub te z dużymi odpryskami? Koniec i kropka – takie sztuki wymagają usunięcia i uzupełnienia podłoża przed położeniem czegokolwiek nowego. Próba krycia wad doprowadzi do ich eskalacji pod nową warstwą.
Równie ważna jest płaskość starej powierzchni. Znaczne nierówności, wystające krawędzie czy zapadnięcia są nieakceptowalne. Idealne podłoże powinno charakteryzować się odchyleniami nie większymi niż 2-3 mm na metrze bieżącym.
Ocena stabilności to test opukowy – narzędzie diagnostyczne fachowca. Delikatne uderzanie młotkiem glazurniczym (plastikowym lub gumowym) w każdy kafelek pozwala usłyszeć, co dzieje się pod powierzchnią. Solidny, głuchy dźwięk świadczy o dobrym przyleganiu; metaliczny, rezonujący odgłos sygnalizuje pustkę i problem.
Zobacz także: Płytki 120x60: pionowo czy poziomo? Jak układać?
Jak powszechnie się przyjmuje w branży, obszary o wykrytych pustkach większe niż np. 20% powierzchni pojedynczej płytki, lub zgrupowane obszary pustek, są wystarczającym powodem do usunięcia tych konkretnych płytek. Nie ratuje się słabych punktów kosztem całości.
Stare płytki muszą być również czyste. Resztki mydła, tłuszczu, kamienia czy stare woski do fug – to wszystko tworzy warstwę antyadhezyjną. Powierzchnia musi być sterylnie czysta i odtłuszczona przed aplikacją jakichkolwiek gruntów czy klejów.
Chłonność starej płytki również ma znaczenie, choć jest mniejsze niż przy tradycyjnych podłożach tynkowych. Ważniejsza jest przyczepność adhezji chemicznej lub mechanicznej. Gładkie, szkliwione płytki wymagają innej obróbki niż matowe gresy.
Zobacz także: Płytki przy oknie w łazience – hit 2025?
Nie wolno zapominać o narożnikach i krawędziach – to często miejsca, gdzie problemy ujawniają się najszybciej. Delikatne testowanie dociskiem na brzegach płytek pozwala wykryć te, które ledwo trzymają się ściany.
Jeśli na 100 płytek opukanych na ścianie, 98 brzmi idealnie, a 2 wyraźnie "głucho", te dwie są jak zgniłe jabłka w koszyku. Należy je usunąć, a powstały ubytek starannie wyrównać zaprawą tynkarską lub klejem przed kontynuowaniem prac.
Zobacz także: Czy żywicę można kłaść na płytki? Kompleksowy przewodnik 2025
Maksymalne dopuszczalne odchylenie płaszczyzny na 2-metrowej łacie wynosi według norm budowlanych kilka milimetrów. Układając nową warstwę na starym, trzeba dążyć do podobnej lub lepszej gładkości wyjściowej, bo każde istniejące wybrzuszenie czy wklęśnięcie zostanie przeniesione na nową okładzinę.
Ważne jest również, co znajduje się pod starą płytką. Ścianki z płyt kartonowo-gipsowych (o grubości np. 12.5 mm) udźwigną mniejszy ciężar całkowity niż ściany murowane z cegły (np. 12 cm) lub betonu. Należy sprawdzić, czy łączna waga starej okładziny, nowej okładziny i kleju nie przekroczy dopuszczalnego obciążenia dla danego podłoża, co może wynosić np. 40-50 kg/m² dla ściany z G-K o podwójnym opłytowaniu.
Typ starego kleju też bywa istotny – czy to była stara zaprawa cementowa, klej dyspersyjny (bardzo rzadko na ścianach, częściej na podłodze PCV) czy może lepik (mam nadzieję, że nie na ścianie w łazience!)? Różne stare spoiwa wymagają odmiennego traktowania lub wręcz uniemożliwiają nakładanie nowej warstwy bez pełnego demontażu.
Zobacz także: Płytki do połowy łazienki: Jak estetycznie wykończyć w 2025? Poradnik
Powierzchnia nie może być narażona na ciągłe zawilgocenie. Wszelkie przecieki czy podciąganie kapilarne wilgoci muszą zostać usunięte przed podjęciem decyzji o kładzeniu nowych płytek na stare. Wilgoć to wróg numer jeden dla przyczepności klejów.
Test rysy na starej powierzchni szkliwionej może dać obraz twardości szkliwa i porowatości, co pomoże w wyborze odpowiedniego preparatu sczepnego. Im twardsze i gładsze szkliwo, tym bardziej agresywny mechanicznie lub chemicznie primer jest potrzebny.
Czystość i stan techniczny odpływów i syfonów ściennych (np. pod prysznicem walk-in) też powinien być sprawdzony. Ewentualne przecieki po zainstalowaniu nowej warstwy będą znacznie trudniejsze do zlokalizowania i usunięcia, a wilgoć zniweczy efekt prac glazurniczych.
W renowacjach starych kamienic zdarzały się sytuacje, gdzie stare płytki były klejone bezpośrednio na drewniane deski lub wilgotne tynki. Takie podłoża *kategorycznie* dyskwalifikują możliwość kładzenia na nich nowych płytek – tu konieczny jest pełny demontaż i zbudowanie stabilnej, suchej konstrukcji ściany.
Odpowiednia wentylacja pomieszczenia, gdzie stare płytki mają zostać pokryte nowymi, jest kluczowa przed, w trakcie i po pracach. Zapewnia szybsze wysychanie wszelkich preparatów i klejów, minimalizując ryzyko problemów związanych z wilgocią uwięzioną między warstwami.
Analizując stateczność starej okładziny, można posłużyć się również metodą obciążeniową w małym fragmencie – próbne doklejenie kilku nowych płytek w niewidocznym miejscu i sprawdzenie po kilku dniach, czy stary podkład się nie "poddał" pod zwiększonym ciężarem i naprężeniami. To test dla odważnych, ale może dać cenną wiedzę o realnej nośności.
Na koniec, warto pamiętać, że stare płytki, nawet te wyglądające na solidne, mogą kryć niespodzianki. Dlatego tak ważne jest, aby profesjonalista przeprowadził dokładną inspekcję przed podjęciem decyzji. Opieranie się na samej inspekcji wizualnej to wróżenie z fusów, które może kosztować dużo więcej niż solidny test opukowy i kilka punktowych usunięć płytek dla pełnego obrazu sytuacji.
Decyzja o pozostawieniu starych płytek jako podłoża to kalkulacja ryzyka vs. potencjalnych oszczędności. Jeśli ryzyko jest wysokie z powodu wątpliwej stabilności starej okładziny, z ekonomicznego punktu widzenia i długoterminowej trwałości inwestycji, lepiej jest wybrać trudniejszą ścieżkę demontażu.
Przygotowanie starych płytek do kładzenia nowej warstwy
Kiedy już pomyślnie przebrnęliśmy przez etap diagnozy stanu starych płytek i podjęliśmy odważną decyzję o zachowaniu ich jako podłoża, czeka nas faza przygotowawcza. To moment, gdzie precyzja spotyka się z chemią budowlaną, a pośpiech jest najgorszym doradcą.
Pierwszym i niepodlegającym negocjacjom krokiem jest gruntowne oczyszczenie starej powierzchni. Brzmi trywialnie, ale to absolutny klucz. Stare fugi, nalot z kamienia, resztki mydła, szamponu, a w kuchni – tłuszczu – wszystko to musi zniknąć bez śladu. Używamy do tego ciepłej wody, szczotek (nawet drucianych do uporczywych nalotów w fugach) i silnych detergentów przeznaczonych do mycia powierzchni łazienkowych/kuchennych, a nawet specjalistycznych środków do usuwania starych zabrudzeń budowlanych.
Po umyciu, powierzchnia musi zostać dokładnie spłukana czystą wodą, aby usunąć wszelkie pozostałości detergentów, które również mogą działać jako środek antyadhezyjny. Ściana musi wyschnąć całkowicie przed kolejnymi krokami. Mokra powierzchnia to wróg dobrej przyczepności.
Jeśli podczas inspekcji opukowej zidentyfikowano płytki luźne lub z pustkami, muszą one zostać usunięte. Podważamy je delikatnie dłutem i młotkiem. Nie boimy się tego, usunięcie kilku płytek to nic w porównaniu z odpadnięciem całości. Usunięcie np. 5-10% płytek z całej ściany to często akceptowalna strategia.
Po usunięciu wadliwych płytek, powstałe ubytki w podłożu (tynk, mur) muszą zostać starannie wypełnione. Używamy do tego szybkowiążącej zaprawy cementowej lub kleju do płytek, najlepiej tego samego, którego będziemy używać do nowej warstwy. Ważne, by wypełnienie było równe z powierzchnią otaczających starych płytek. Dajemy masie czas na całkowite wyschnięcie – to kwestia od kilku godzin do nawet 24 godzin, w zależności od grubości warstwy i typu zaprawy.
Szczególną uwagę poświęcamy obszarom wokół instalacji wod-kan i elektrycznych. Stare silikony, akryle, czy pianki wokół rur i gniazdek muszą zostać usunięte i zastąpione nowymi, szczelnymi wypełnieniami lub specjalnymi mankietami uszczelniającymi.
Następny krytyczny etap to obróbka powierzchni starych, szkliwionych płytek. Gładka powierzchnia szkliwa oferuje słabą przyczepność mechaniczną dla większości klejów cementowych. Konieczne jest stworzenie tzw. "mostka sczepnego".
Istnieją dwie główne metody tworzenia mostka sczepnego: mechaniczna i chemiczna. Metoda mechaniczna polega na zmatowieniu powierzchni szkliwa, np. przy użyciu szlifierki kątowej z tarczą diamentową lub papierem ściernym o grubej granulacji (np. P40). Proces ten generuje sporo pyłu i wymaga ostrożności, aby nie uszkodzić płytki, która ma pozostać na ścianie. Wystarczy delikatnie zarysować szkliwo, aby stworzyć mikro nierówności, do których klej będzie mógł się "przyczepić".
Metoda chemiczna, znacznie mniej inwazyjna i pyląca, polega na zastosowaniu specjalistycznego preparatu gruntującego. Mówimy tu o tzw. gruntach sczepnych lub kontaktowych. To zazwyczaj masy na bazie żywic syntetycznych, często wzbogacone o drobne kruszywo kwarcowe (stąd ich kolor zazwyczaj różowy lub zielony i szorstkość po wyschnięciu).
Grunt sczepny aplikujemy równomiernie wałkiem lub pędzlem, pokrywając nim całą powierzchnię starych płytek i wypełnionych ubytków. Zużycie takiego gruntu to zazwyczaj 0.2-0.3 kg/m², a koszt za litr waha się od 30 do 80 zł, co przy wydajności np. 5 m²/L daje koszt rzędu 6-16 zł/m². Stosujemy go zgodnie z instrukcją producenta, zwracając uwagę na wymagany czas schnięcia, który może wynosić od 2 do 6 godzin w zależności od temperatury i wilgotności.
W przypadku łazienek i innych pomieszczeń mokrych, gdzie narażenie na wodę jest wysokie (np. strefa prysznica, wokół wanny), konieczne jest wykonanie hydroizolacji podpłytkowej. Aplikujemy ją *na* zagruntowaną, suchą starą okładzinę. Zazwyczaj są to 2-3 warstwy płynnej folii nanoszone z zachowaniem odpowiednich czasów schnięcia między warstwami. Szczelność w narożnikach i wokół przepustów instalacyjnych zapewniamy za pomocą taśm i mankietów uszczelniających zatapianych w pierwszej warstwie folii.
Kolejnym aspektem jest dobór odpowiedniego kleju. Kładąc płytki na stare płytki, wymagana jest zastosowanie kleju o podwyższonej przyczepności i elastyczności. Normy klasyfikują takie kleje jako C2 (cementowy, podwyższone parametry) i dodatkowo T (o zmniejszonym spływie) oraz S1 lub S2 (elastyczny, odpowiednio odkształcalny w zakresie 2.5-5 mm lub >5 mm). Użycie standardowego kleju klasy C1 jest błędem. Klej C2TE S1/S2 jest w stanie przenieść większe naprężenia wynikające z pracy podłoża (starych płytek, które reagują na temperaturę) i lepiej "chwyta" przygotowaną powierzchnię.
Zużycie kleju przy klejeniu na starą okładzinę będzie nieco wyższe niż na idealnie równym tynku, głównie ze względu na konieczność stosowania odpowiedniej grubości warstwy (grzebień np. 8-10 mm) oraz potencjalnych drobnych nierówności na starych kafelkach. Orientacyjne zużycie to 4-6 kg/m². Koszt worka 25 kg kleju klasy C2TE S1 to zazwyczaj 60-100 zł, co przekłada się na koszt materiału ok. 10-25 zł/m².
Przed samym klejeniem warto jeszcze raz przetrzeć zagruntowaną powierzchnię z kurzu. Pamiętajmy, że grunt sczepny z kruszywem kwarcowym jest szorstki, ale nie powinien pylać. Jeśli się pyli, grunt nie związał dobrze ze starym szkliwem – to rzadka sytuacja, ale może się zdarzyć np. gdy podłoże było mokre lub zanieczyszczone.
Planowanie układu płytek na starej warstwie wymaga również uwzględnienia siatek zbrojących, jeśli podłoże było znacząco naprawiane lub były usuwane duże obszary starych płytek. Czasem w miejscach połączenia nowej zaprawy naprawczej ze starą płytką warto zastosować dodatkowe wzmocnienie, aby zminimalizować ryzyko pękania pod nową okładziną.
Wszystkie te etapy przygotowania – od czyszczenia, przez naprawy, gruntowanie, hydroizolację, aż po dobór kleju – to składowe decydujące o sukcesie. Pominięcie któregokolwiek z nich drastycznie zwiększa ryzyko niepowodzenia całej inwestycji. To właśnie solidne przygotowanie, a nie samo klejenie, pochłania najwięcej czasu i uwagi w procesie kładzenia płytek na płytki.
Stosując te metody, minimalizujemy ryzyko odpadnięcia nowej okładziny. Przykładem może być łazienka w domu jednorodzinnym sprzed kilkunastu lat. Stare, solidne kafelki na mocnym tynku. Właściciel zdecydował się na renowację metodą "płytka na płytkę". Po dokładnym umyciu, opukaniu (brak pustek), zastosowaniu gruntu sczepnego kwarcowego i elastycznego kleju C2TE S1, nowa okładzina trzyma się ściany perfekcyjnie już od 5 lat, bez żadnych problemów z odpadaniem czy pękaniem. Gdyby pominął etap gruntowania na szkliwionej powierzchni, zapewne już po pierwszej zimie i lecie (cykle termiczne) zaobserwowałby odspojenia.
Pamiętajmy też, że producenci chemii budowlanej (gruntów, klejów, hydroizolacji) często mają systemowe rozwiązania dedykowane specifically do renowacji na starych płytkach. Warto zapoznać się z ich zaleceniami i stosować produkty z jednej linii, aby zapewnić pełną kompatybilność i najlepszą możliwą przyczepność. Koszt tych materiałów jest często wyższy niż standardowych, ale jest to inwestycja w trwałość.
Co należy uwzględnić przed kładzeniem płytek na płytki? Wpływ na przestrzeń i drzwi
Decyzja o położeniu nowej warstwy płytek na starej nie kończy się na technicznej ocenie i przygotowaniu podłoża. Ma ona wymierne, fizyczne konsekwencje dla samego pomieszczenia, które trzeba bezwzględnie wziąć pod uwagę, zanim jeszcze wybierzemy rozmiar i wzór nowych kafli.
Pierwsza i najbardziej oczywista zmiana to zmniejszenie kubatury pomieszczenia. Nowa warstwa to dodatkowa grubość – składa się na nią grubość starego kleju (jeśli jest znaczna, choć często jest minimalna na ścianie), grubość starej płytki (np. 5-8 mm), warstwa gruntu sczepnego, warstwa hydroizolacji (jeśli jest aplikowana, dodaje ok. 1-2 mm) oraz warstwa kleju pod nową płytkę (np. 3-6 mm) i grubość samej nowej płytki (np. 7-12 mm). Sumując to, na ścianie możemy dodać od ok. 15 mm do nawet 30 mm do grubości istniejącej okładziny.
Wyobraź sobie kuchnię o szerokości 3 metrów, gdzie płytkami wyłożone są dwie przeciwległe ściany. Jeśli na każdej z nich dołożymy po 2 cm nowej grubości, pomieszczenie skurczy się o 4 cm na szerokość. W przypadku łazienki 2x3 metry z płytkami na wszystkich ścianach, może stać się ona np. 1.96x2.96 metra. Choć 4 centymetry brzmią niewinnie, mogą stać się poważnym problemem.
Szczególnie dotkliwe staje się to w przypadku mebli wykonanych na wymiar lub sprzętów AGD wciśniętych "na styk" między ściany lub zabudowy. Szafki kuchenne, lodówka, pralka, czy suszarka – jeśli po starej powierzchni ledwo mieściły się na swoim miejscu, po dołożeniu 2-3 cm na każdej ze ścian ich wstawienie z powrotem może okazać się niemożliwe bez poważnych przeróbek.
Podłoga również zyska na wysokości, jeśli na niej także zdecydujemy się położyć płytki na płytki. Dodatkowa warstwa kleju i nowej płytki podłogowej to typowo kolejne 15-25 mm w górę. Może to stworzyć problem z progiem do sąsiadującego pomieszczenia – nowa podłoga będzie wyższa. Konieczne będzie zastosowanie listew progowych lub specjalnych kształtek wyrównujących poziom, co może nie wyglądać estetycznie, jeśli plan był na gładkie przejście.
Wzrost poziomu podłogi może również wpłynąć na dolne krawędzie drzwi wewnętrznych. Jeśli skrzydło drzwiowe miało niewielki prześwit nad starą podłogą (np. 5-10 mm), dodatkowe 15-25 mm spowoduje, że drzwi nie będą mogły się swobodnie otwierać, zahaczając o nową posadzkę.
Rozwiązaniem jest zazwyczaj przycięcie dolnej krawędzi skrzydła drzwiowego. Standardowe drzwi wewnętrzne (z płyt HDF, MDF) można skrócić o kilka do kilkunastu milimetrów bez naruszania ich konstrukcji czy estetyki, choć wymaga to precyzyjnego narzędzia (pilarki z prowadnicą) i ponownego wykończenia krawędzi (np. lakierowania). Drzwi wykonane z litego drewna lub droższych materiałów mogą wymagać innej obróbki, a drzwi z wypełnieniem kartonowym (tzw. plaster miodu) mogą być trudniejsze lub niemożliwe do skrócenia bez specjalistycznego frezowania i ponownego klejenia krawędzi.
Pomyślmy też o ościeżnicach (futrynach) drzwiowych. Jeśli stara okładzina dochodziła idealnie do ościeżnicy, nowa, grubsza warstwa, zakończona w tym samym miejscu, stworzy uskoki. Może to wymagać dostosowania opasek ościeżnicy (jeśli są regulowane lub można je wymienić na szersze) lub wykonania estetycznego zakończenia nowej płytki przy ościeżnicy, co bywa problematyczne.
Inne punkty, które mogą ulec kolizji z nową, grubszą warstwą na ścianie, to: gniazdka elektryczne i włączniki, punkty czerpalne wody (krany), odpływy liniowe lub punktowe w prysznicach walk-in (wymagają podniesienia), zawory grzejników, wieszaki, lustra wbudowane w ścianę, czy nawet szafki łazienkowe montowane na kołkach.
W przypadku gniazdek i włączników, puszki instalacyjne trzeba będzie "przedłużyć" do nowej płaszczyzny ściany. Stosuje się do tego specjalne pierścienie dystansowe lub wymienić puszki na głębsze modele. Koszt tych elementów i dodatkowa praca elektryka to kolejny punkt na liście do uwzględnienia.
Grzejniki ścienne, zwłaszcza te o niewielkim dystansie od ściany, mogą wymagać użycia dłuższych śrub montażowych lub dystansów, aby zamontować je z powrotem na nowej, grubszej warstwie płytek. Rury doprowadzające wodę do grzejnika również mogą znaleźć się bliżej lica płytki, co może wymagać korekty maskownic.
Zwróćmy również uwagę na ramy okienne i parapety. Jeśli płytki na ścianie dochodziły do ramy okna, grubsza nowa warstwa może wystawać poza obrys ramy. Może to wymagać estetycznego wykończenia np. listwami maskującymi lub w ogóle zmiany sposobu kładzenia płytek wokół okna.
Przykład z życia: Klient zdecydował się położyć płytki na płytki w małym WC. Ścianki były proste, płytki trzymały się dobrze. Wszystko szło gładko, aż do momentu próby montażu miski ustępowej. Stara miska kompaktowa miała zbiornik oparty o ścianę. Dodatkowe 2.5 cm płytki na ścianie sprawiły, że miska "odsunęła się" od ściany na tyle, że przyłącze kanalizacyjne stało się za krótkie, a otwory montażowe na ścianie przestały pasować. Konieczna była wymiana miski ustępowej na model o innym kształcie lub wykonanie mało estetycznej przedłużki do instalacji.
Kolejny przypadek dotyczył remontu kuchni. Wszystko szło gładko, piękne płytki na starej terakocie na podłodze. Poziom podłogi podniósł się o 2 cm. Problem pojawił się przy zmywarce do zabudowy, która miała dokładnie dopasowaną wysokość cokołu. Po podniesieniu podłogi, zmywarka stała się o 2 cm niższa w stosunku do blatu, a cokół nie pasował. Konieczne były przeróbki szafki i docinanie cokołu.
Należy przed rozpoczęciem prac dokonać szczegółowych pomiarów – nie tylko powierzchni do płytek, ale także odległości między ścianami w wielu punktach (sprawdzenie równoległości), wysokości pomieszczenia, wysokości od podłogi do punktów elektrycznych, przyłączy wodnych, parapetów, etc. Porównajmy te pomiary z planami montażowymi mebli czy urządzeń.
Nawet kafelki w szafkach wnękowych lub szafkach kuchennych wymagają uwzględnienia dodatkowej grubości. Drzwi szafek mogą nagle nie domykać się lub obijać o nową powierzchnię ściany, jeśli wystaje ona poza obrys wnęki.
Rozważając układanie nowych płytek na starej warstwie, jesteśmy jak saper – każdy szczegół ma znaczenie. Grubość warstwy dodanej na każdej płaszczyźnie musi być precyzyjnie obliczona, a konsekwencje w postaci zmniejszenia przestrzeni, problemów z drzwiami, ościeżnicami, gniazdkami, czy meblami muszą być przeanalizowane i zaplanowane z góry. Koszty związane z dostosowaniem tych elementów (np. przycinanie drzwi, zakup pierścieni do puszek elektrycznych) muszą zostać doliczone do całkowitego budżetu remontu. Czasem suma tych dodatkowych prac i materiałów sprawia, że początkowa "oszczędność" płynąca z nieusuwania starych płytek staje się iluzoryczna, a pełen demontaż byłby finalnie mniej problematyczny.
Warto pomyśleć o tym jak o grze w domino – jedna zmiana (dodatkowa grubość płytki) pociąga za sobą kaskadę kolejnych dostosowań. Dobry plan i uwzględnienie wszystkich "punktów krytycznych" jest równie ważne jak techniczne wykonanie prac glazurniczych.