Czy na płytki można położyć panele laminowane? Poradnik krok po kroku

Redakcja 2025-04-30 13:27 | Udostępnij:

Marzenie o szybkiej i efektownej metamorfozie podłogi, zwłaszcza gdy mamy już stare płytki, może wydawać się skomplikowane. Czasami na samą myśl o kuciu i tonach gruzu odechciewa się jakichkolwiek zmian. Ale czy naprawdę jesteśmy skazani na totalną rewolucję, gdy chcemy położyć nowe panele? Okazuje się, że niekoniecznie – na pytanie czy na płytki można położyć panele laminowane, śmiało odpowiadamy: tak, na płytki można położyć panele laminowane, i jest to rozwiązanie znacznie mniej inwazyjne niż tradycyjne usuwanie starego podłoża.

Czy na płytki można położyć panele laminowane
Nie musisz wyobrażać sobie brudnych worków, hałasu młotów i tygodni spędzonych na sprzątaniu. Możliwość montażu laminatu bezpośrednio na istniejącej posadzce z płytek otwiera drzwi do błyskawicznej odmiany wnętrza. Przyjrzyjmy się, co dokładnie zyskujemy decydując się na to rozwiązanie i jak to wygląda w liczbach w porównaniu do tradycyjnej metody.
Porównanie metody układania paneli na płytkach vs. usuwania płytek
Czynność/Parametr Metoda: Panele na Płytkach Metoda: Usunięcie Płytek + Panele
Etap kucia i usuwania Brak Konieczny (kilka dni pracy + wywóz gruzu)
Czas przygotowania podłoża (szacowany) 1-2 dni (czyszczenie, wyrównanie fug/ubytków, izolacja) 2-4 dni (kucie, sprzątanie, wyrównanie, gruntowanie, wylewka samopoziomująca - opcjonalnie)
Koszt robocizny za przygotowanie (szacowany za m²) Niski (np. 10-25 zł/m² za drobne naprawy i izolację) Wysoki (np. 40-80 zł/m² za kucie, wywóz i przygotowanie wylewki)
Koszt materiałów na przygotowanie (szacowany za m²) Średni (np. 15-30 zł/m² za folia PE, podkład akustyczny) Wyższy (np. 25-60 zł/m² za worki na gruz, kontener, masę samopoziomującą, grunt)
Suma szacowanych kosztów przygotowania (za m²) ok. 25-55 zł/m² ok. 65-140 zł/m²
Zapylenie i brud w mieszkaniu Minimalne Znaczne
Patrząc na powyższe dane, wybór montażu paneli laminowanych bezpośrednio na płytkach jawi się jako opcja wyraźnie bardziej ekonomiczna i mniej absorbująca czasowo oraz logistycznie. Pozwala pominąć najbardziej uciążliwe etapy remontu, co doceni każdy, kto choć raz zmierzył się z usuwaniem starych posadzek. Skupiamy się wówczas na odpowiednim przygotowaniu istniejącej powierzchni, co jest kluczowe dla trwałości nowej podłogi, zamiast na jej destrukcji i odbudowie od zera.
Decydując się na położenie laminatu na płytkach, nie tylko oszczędzamy, ale także znacznie przyspieszamy cały proces. Pamiętajmy jednak, że sukces tej operacji w dużej mierze zależy od stanu istniejącej posadzki. Niewłaściwe przygotowanie podłoża może prowadzić do problemów w przyszłości, takich jak skrzypienie, unoszenie się paneli czy uszkodzenia zamków. Dlatego każdy krok, od oceny stanu płytek po odpowiednią izolację, ma kapitalne znaczenie.

Przygotowanie podłoża z płytek przed montażem paneli

Przed rozpoczęciem przygody z układaniem nowej podłogi, musimy twardo stąpać po ziemi – a dokładniej po istniejących płytkach. W teorii wydaje się to proste: kładziesz matę, kładziesz panele i gotowe. W praktyce jednak to przygotowanie podłoża z płytek stanowi klucz do sukcesu, a jego zignorowanie to proszenie się o kłopoty.

Pierwsza i najważniejsza zasada to stabilność. Każda luźna płytka to tykająca bomba zegarowa. Jeśli mamy płytki, które "dźwięczą" pusto pod spodem, znaczy to, że odspoiły się od podkładu. Kładąc na nich laminat, ryzykujemy, że z czasem będą się kruszyć, powodując niestabilność, skrzypienie, a w końcu uszkodzenie zamków w panelach.

Co zatem zrobić z luźnymi płytkami? Nie ma drogi na skróty – trzeba je usunąć. Oczyszczone miejsce po usuniętej płytce należy dokładnie wypełnić masą szpachlową szybkoschnącą, np. na bazie cementu lub żywicy, tworząc jednolitą, równą powierzchnię z pozostałymi płytkami. Drobne ubytki i pęknięcia w pozostałych płytkach również warto wypełnić odpowiednią masą naprawczą.

Zobacz także: Czy żywicę można kłaść na płytki? Kompleksowy przewodnik 2025

Równie ważne, jeśli nie ważniejsze, jest wyrównanie powierzchni. Chociaż płytki same w sobie tworzą dość twarde i równe podłoże, kluczowym elementem, który psuje gładkość, są fugi. Szczególnie stare, głębokie i nierówne fugi mogą stanowić problem. Norma PN-EN 14649 dotycząca paneli laminowanych często wskazuje, że nierówność podłoża nie powinna przekraczać 2-3 mm na długości 2 metrów.

Jeśli fugi są płytkie (np. 1-2 mm poniżej lica płytki) i równe, zazwyczaj podkład pod panele poradzi sobie z ich wyrównaniem. Jednak przy głębszych fugach, sięgających 3-4 mm lub więcej w głąb, sam podkład może nie wystarczyć i panele mogą zacząć się uginać lub skrzypieć w miejscach zbiegu czterech płytek.

W przypadku głębokich lub bardzo szerokich fug, zaleca się ich wypełnienie elastyczną, a jednocześnie twardniejącą masą żywiczną lub specjalną masą wyrównującą przeznaczoną do takich celów. Alternatywnie, choć to bardziej drastyczne rozwiązanie, można rozważyć wylanie cienkiej warstwy masy samopoziomującej na całe płytki, co stworzy idealnie płaskie i jednolite podłoże.

Zobacz także: Czy można kłaść płytki na nieotynkowaną ścianę?

Czyszczenie to podstawa. Posadzka z płytek musi być absolutnie czysta, wolna od kurzu, piasku, resztek kleju, farby czy tłuszczu. Nawet niewielkie ziarenka piasku uwięzione pod podkładem będą z czasem pracować, rysując spód paneli i powodując nieprzyjemne odgłosy przy chodzeniu. Po dokładnym odkurzeniu i umyciu, podłoga musi być też idealnie sucha.

Sprawdzenie wilgotności podłoża, mimo że na płytkach wydaje się to intuicyjne ("przecież płytki nie puszczą wilgoci"), jest mimo wszystko dobrym nawykiem, szczególnie w starszych budynkach czy na parterze. Płytki i fuga nie stanowią stuprocentowej bariery dla wilgoci gruntowej. Najprostsza metoda "na folię" (folia PE 1x1m szczelnie zaklejona taśmą do podłogi na 24h – kondensacja pod spodem wskazuje na wilgoć) może dać pogląd. Profesjonalne mierniki wilgotności CM są dokładniejsze, ale w przypadku pewnych płytek mogą nie dawać wiarygodnych wyników.

Podsumowując, przygotowanie płytek to nie lada sztuka. To jak budowanie domu na fundamencie – jeśli fundament jest słaby, cała konstrukcja będzie się chwiać. Poświęćmy temu etapowi odpowiednio dużo uwagi i nie idźmy na kompromisy, bo zemści się to w przyszłości koniecznością remontu świeżo ułożonej podłogi.

Zobacz także: Czy można kleić płytki na silikon

Konieczna bariera paroszczelna – chronimy panele przed wilgocią

No dobra, podłoże przygotowane, płytki równe i czyste. Jesteśmy gotowi kłaść panele, prawda? Nie tak szybko! To jeden z najczęściej popełnianych błędów: zapomnienie o barierze paroszczelnej. Chociaż płytki same w sobie wydają się szczelne jak skorupka jajka, to betonowy podkład pod nimi lub wylewka mogą "oddychać", uwalniając wilgoć.

Panele laminowane, choć odporne na powierzchniowe zalania, są wrażliwe na długotrwały kontakt z wilgocią pochodzącą od spodu. HDF (High-Density Fibreboard), czyli płyta pilśniowa wysokiej gęstości stanowiąca rdzeń paneli, pod wpływem wilgoci zaczyna pęcznieć. To prowadzi do podnoszenia się paneli, falowania, a w skrajnych przypadkach do rozpadania się zamków i krawędzi.

Zobacz także: Po jakim czasie od gruntowania można kłaść płytki?

Nawet jeśli mamy wrażenie, że podłoga jest absolutnie sucha, nie warto ryzykować. Wilgoć z gruntu, z nieszczelnych rur w stropie (na niższej kondygnacji), a nawet z wylewki, która wciąż dosycha (choć na to raczej nie kładziemy paneli, na starej posadzce z płytek problem dotyczy wilgoci szczątkowej z podkładu) może migrować w górę.

Bariera paroszczelna działa jak parasol dla paneli od spodu. Najczęściej stosuje się do tego folię polietylenową (PE) o grubości co najmniej 0,2 mm. Taka folia jest tania i skutecznie blokuje migrację pary wodnej. Grubość 0,2 mm (lub 200 mikronów) jest standardem; cieńsze folie (np. budowlane 0,05 mm) mogą być łatwo uszkodzone podczas montażu lub nie stanowić wystarczającej bariery.

Jak prawidłowo układać folię? Układa się ją luźno na całej powierzchni płytek. Arkusze folii należy układać z dużym zakładem, minimum 20-40 cm, w zależności od zaleceń producenta podkładu lub paneli. Zakłady te są krytycznie ważne – to właśnie w miejscach połączeń folii potencjalna wilgoć może się przedostać.

Zobacz także: Czy można klasc płytki na placki? (2025) Poradnik

Najlepszym sposobem na zabezpieczenie zakładów jest ich szczelne sklejenie szeroką, mocną taśmą, najlepiej paroizolacyjną (aluminiową lub wzmocnioną taśmą PE). To gwarantuje ciągłość bariery na całej powierzchni. Wyobraź sobie folię jako zbiornik na wodę – jeśli ma dziury czy nieszczelne szwy, woda się wydostanie. Tak samo z parą wodną.

Folię należy wywinąć na ściany na wysokość około 10 cm. Ten "kołnierz" ochronny zapobiega przedostawaniu się wilgoci z przestrzeni między ścianą a podłogą (tam też może gromadzić się para wodna). Po zamontowaniu paneli i listew przypodłogowych, nadmiar folii wystający ponad górną krawędź listwy odcinamy nożykiem. Upewnijmy się, że folia nie jest napięta – powinna leżeć luźno, dopasowując się do niewielkich nierówności podłoża.

W miejscach trudnych, np. przy rurach grzewczych wystających z podłogi, folię należy naciąć i szczelnie okleić wokół rury taśmą. Każde przerwanie bariery paroszczelnej, czy to przez przecięcie folii, czy brak szczelnych zakładów, tworzy potencjalny mostek wilgoci, który z czasem może zdewastować naszą nową podłogę.

Czy istnieją podkłady pod panele zintegrowane z barierą paroszczelną? Tak, są dostępne takie produkty, najczęściej są to maty piankowe lub poliuretanowe z fabrycznie zintegrowaną warstwą folii PE. Wybierając taki produkt, upewniamy się, że ma on atest lub oznaczenie potwierdzające jego właściwości paroizolacyjne (symbol SD lub opór dyfuzyjny pary wodnej, np. SD > 75 m). Montaż takich podkładów jest szybszy, ponieważ odpadają etapy osobnego układania folii i podkładu.

Jednak nawet w przypadku podkładu zintegrowanego z barierą, konieczne jest zachowanie ostrożności przy zakładach (najczęściej specjalny pasek klejący lub taśma dołączona do produktu) i wywinięcie na ściany. Zawsze czytajmy instrukcje producenta zarówno paneli, jak i podkładu/folii – to najlepsze źródło wiedzy o specyficznych wymaganiach dla danego produktu i sposobie instalacji na starych płytkach podłogowych.

Nie zapomnij o izolacji akustycznej od uderzeń

Wyobraź sobie scenariusz: udało się ułożyć panele na płytkach, wygląda pięknie! Ale kiedy ktoś przechodzi przez pokój w kapciach, słyszysz irytujące stukanie, a upuszczony długopis brzmi jak spadający fortepian. To właśnie brak odpowiedniej izolacji akustycznej od dźwięków uderzeniowych daje o sobie znać. Ta warstwa jest tak samo ważna, jak bariera paroszczelna.

Panele laminowane same w sobie są twardą, rezonującą powierzchnią. Dźwięki powstałe na ich powierzchni (tzw. dźwięki uderzeniowe lub krokowe) są doskonale przenoszone na sztywne podłoże, czyli nasze płytki, a następnie dalej do konstrukcji budynku. Problem ten jest szczególnie dotkliwy w blokach mieszkalnych lub domach piętrowych, gdzie może powodować dyskomfort dla sąsiadów mieszkających niżej lub dla nas samych na niższej kondygnacji.

Dźwięk uderzeniowy różni się od dźwięku powietrznego. Dźwięk powietrzny to mowa, muzyka; można go zredukować przez grube ściany czy okna. Dźwięk uderzeniowy to tupot stóp, upadające przedmioty; przenosi się przez wibracje w elementach konstrukcyjnych. Izolacja akustyczna pod panele ma za zadanie pochłonąć i rozproszyć te wibracje zanim dotrą do podłoża z płytek.

Izolacja akustyczna ma postać warstwy podkładu, którą układa się bezpośrednio na barierze paroszczelnej (folii PE). Istnieje wiele rodzajów materiałów izolacyjnych, różniących się skutecznością, grubością i ceną. Najpopularniejsze to: 1. Pianka PE (polietylenowa): Najtańsza opcja, zazwyczaj cienka (2-3 mm). Podstawowa redukcja dźwięków uderzeniowych, słabe właściwości wyrównujące, mała odporność na ściskanie. 2. Maty XPS (polistyren ekstrudowany): Zazwyczaj 3-6 mm grubości. Lepsza izolacja akustyczna i termiczna niż pianka PE, znacznie lepsza odporność na ściskanie, co pomaga wyrównać niewielkie nierówności podłoża (fugi). 3. Maty poliuretanowo-mineralne (PUM): Często 2-3 mm grubości. Bardzo dobre parametry akustyczne (redukcja dźwięków uderzeniowych nawet o 20 dB i więcej), duża gęstość i odporność na ściskanie. Skutecznie niwelują fugi i zapewniają stabilność. Droższe od pianki i XPS. 4. Korek naturalny: Ekologiczny, zazwyczaj 2-4 mm. Dobre parametry akustyczne i termiczne, elastyczny. Może być droższy od pianek i XPS. 5. Podkłady ekologiczne (np. z włókien drzewnych, filcu): Zmienne parametry, często grubsze (5-7 mm), wymagają idealnie równego podłoża. Dobre właściwości akustyczne.

Wybór podkładu zależy od naszych wymagań akustycznych i budżetu, a także od stanu podłoża. Na płytkach, gdzie mamy twarde podłoże, maty XPS lub PUM są często lepszym wyborem niż cienka pianka PE, ponieważ lepiej stabilizują panele i niwelują fugi.

Na opakowaniach podkładów znajdziemy parametry takie jak RWS (Reflected Walking Sound - dźwięk odbity, słyszany w pomieszczeniu) i IS (Impact Sound - dźwięk uderzeniowy, słyszany pod stropem). Im niższy parametr RWS i wyższy parametr IS (redukcja wyrażona w dB), tym podkład jest skuteczniejszy. Dobry podkład PUM może zredukować dźwięk uderzeniowy o 18-20 dB, co jest zauważalne, podczas gdy tania pianka o 12-14 dB może nie przynieść oczekiwanej poprawy komfortu akustycznego.

Układanie izolacji akustycznej jest zazwyczaj proste. Maty w rolkach układa się równolegle lub prostopadle do kierunku układania paneli, docinając ostrym nożykiem. Maty w płytach (panele XPS, PUM) układa się na styk, bez zakładów, pamiętając o ciasnym spasowaniu krawędzi. Przy układaniu mat, warto dbać o to, by były one rozłożone na całej powierzchni bez przerw, docierając do ścian, ale nie wywijając ich na pionowe powierzchnie (jak w przypadku folii PE).

Ciekawym aspektem jest grubość podkładu. Zbyt cienki podkład (poniżej 2-3 mm, zwłaszcza na płytkach z fugami) nie zapewni wystarczającej stabilizacji ani izolacji. Zbyt gruby lub miękki podkład (np. bardzo gruba, puszysta mata) może z kolei powodować nadmierne uginanie się paneli i zwiększać ryzyko uszkodzenia zamków. Należy dobrać grubość podkładu do grubości i sztywności wybranych paneli laminowanych, kierując się też zaleceniami producenta.

Pamiętajmy: cisza i komfort akustyczny to luksus, na który warto sobie pozwolić. Dobry podkład akustyczny nie tylko chroni panele przed naprężeniami wynikającymi z pracy podłoża (nawet położenie paneli laminowanych na płytkach nie likwiduje wszystkich mikro-ruchów), ale przede wszystkim znacząco poprawia komfort użytkowania podłogi, sprawiając, że chodzenie po niej jest przyjemniejsze i cichsze.

Dlaczego przerwy dylatacyjne są ważne przy układaniu paneli na płytkach?

Wiesz co się dzieje, kiedy dwa ciało się nagrzewają? Rozszerzają się. A kiedy ostygną? Kurczą się. To podstawowa fizyka, która ma fundamentalne znaczenie przy układaniu podłóg, w tym paneli laminowanych, zwłaszcza gdy kładziemy je na takim podłożu jak płytki. Dlaczego? Bo panele laminowane pracują, żyjąc w rytmie zmian wilgotności i temperatury w pomieszczeniu.

Rdzeń paneli laminowanych, zrobiony z HDF, ma higroskopijne właściwości – chłonie wilgoć z powietrza. Kiedy wilgotność rośnie, panele pęcznieją, stają się szersze. Kiedy wilgotność spada, panele wysychają i kurczą się. Te zmiany wymiarów są niewielkie na pojedynczej desce, ale stają się znaczące przy dużej powierzchni podłogi złożonej z setek, a nawet tysięcy paneli.

Jeśli podłoga z paneli jest zablokowana, tzn. nie ma miejsca, gdzie mogłaby się swobodnie rozszerzać, powstaną ogromne naprężenia. Może to prowadzić do kilku scenariuszy rodem z horroru: wybrzuszenia paneli na środku pomieszczenia (tzw. "garb"), uniesienia się całych sekcji podłogi, a w skrajnych przypadkach nawet do wypchnięcia i zniszczenia ścianek działowych (to się zdarza!). To jakby spychać na siłę wielką, sztywną tablicę między dwie ściany – w końcu coś musi pęknąć lub wygiąć się.

Dlatego właśnie niezbędne są przerwy dylatacyjne. To celowo pozostawione szczeliny wokół całego obwodu układanej podłogi – przy wszystkich ścianach, progach, kolumnach, rurach grzewczych i innych stałych elementach konstrukcyjnych. Te szczeliny to "zawory bezpieczeństwa" dla podłogi, przestrzeń, w której panele mogą się swobodnie rozszerzać bez generowania destrukcyjnych naprężeń.

Zalecana szerokość przerwy dylatacyjnej wzdłuż ścian wynosi zazwyczaj od 10 do 15 mm (1-1,5 cm). Dokładna wartość zależy od wielkości pomieszczenia i zaleceń producenta paneli (dla bardzo dużych powierzchni, np. powyżej 8x8 metrów, przerwy mogą wymagać poszerzenia lub zastosowania dodatkowej dylatacji pośredniej). Przy mniejszych pomieszczeniach, np. 3x4 metry, 10-12 mm zazwyczaj w zupełności wystarczy.

Jak zapewnić stałą szerokość dylatacji podczas montażu? Stosuje się do tego kliny dylatacyjne lub specjalne dystanse, które wkłada się między panel a ścianę. Układa się je co kilkadziesiąt centymetrów wzdłuż całego obwodu. Po zakończeniu montażu paneli i zainstalowaniu listew przypodłogowych, kliny można usunąć. Listwy przypodłogowe mają za zadanie ukryć te szczeliny, więc musimy wybrać listwy o szerokości większej niż sama dylatacja (np. listwa 20 mm szerokości do dylatacji 15 mm).

Przerwy dylatacyjne są konieczne nie tylko przy ścianach zewnętrznych czy wewnętrznych, ale także: * W drzwiach, oddzielając podłogi w sąsiadujących pomieszczeniach. Nawet jeśli w obu pokojach jest ten sam rodzaj paneli, różnice w wilgotności (np. kuchnia vs. salon) mogą powodować ich niezależną pracę. W progu montuje się wtedy listwę progową maskującą dylatację. * Wokół rur grzewczych czy innych elementów wystających z podłogi. Wokół rury należy wyciąć otwór o średnicy większej o minimum 20-30 mm niż średnica rury i wypełnić szczelinę elastycznym materiałem (np. pianką poliuretanową w zamkniętych komórkach, która nie wchłania wilgoci, ale zachowuje elastyczność) lub specjalnym kołnierzem maskującym rurę, który jednocześnie pozwala na ruch podłogi. * Przy przejściach między różnymi rodzajami podłóg, np. panele łączące się z płytkami w aneksie kuchennym. Także w tym miejscu montuje się listwę przejściową.

Ignorowanie konieczności wykonania dylatacji jest najczęstszym powodem awarii podłóg laminowanych i często dotyczy to także sytuacji, gdy ułożenie paneli laminowanych na płytkach było wykonane w pośpiechu, bez należnej staranności o detale. Wyobraź sobie panel o długości 1,2 metra. W skrajnych warunkach (np. od suszy zimowej do wilgotnego lata) może on zmienić swoją szerokość o ułamki milimetra. Ale przy długości pomieszczenia 8 metrów (ponad 6 paneli wzdłuż), te ułamki sumują się, dając w sumie kilka milimetrów, które muszą mieć gdzie się "schować". Jeśli tego miejsca nie ma, podłoga po prostu stanie w dęba.

Dylatacje to nie estetyczny wymysł, a fizyczna konieczność. Ich prawidłowe wykonanie, zgodnie z zaleceniami producenta i zasadami sztuki budowlanej, gwarantuje, że podłoga będzie służyć przez lata, nie powodując niespodzianek w postaci wybrzuszeń czy skrzypienia, które są bezpośrednim sygnałem braku swobody pracy paneli.

Aklimatyzacja paneli laminowanych przed rozpoczęciem prac

No, prawie gotowi do startu. Podłoże z płytek przygotowane, folia paroszczelna leży na swoim miejscu, myślimy o podkładzie akustycznym. Materiały dostarczone na miejsce remontu, kartony czekają w stosach. To idealny moment... żeby... zaczekać. Tak, zaczekać! Pominięcie etapu aklimatyzacji paneli laminowanych to kolejny klasyczny błąd nowicjuszy (i nie tylko), który potrafi zepsuć nawet najlepiej przygotowaną powierzchnię, w tym tę na bazie istniejących płytek.

Panele laminowane, tak jak drewno czy inne materiały higroskopijne, "czują" atmosferę pomieszczenia. A dokładniej, absorbują lub oddają wilgoć w zależności od warunków, w jakich się znajdują. Przez cały proces produkcji, pakowania i transportu, panele są przechowywane w określonej wilgotności i temperaturze. Gdy trafią do naszego domu, warunki mogą być diametralnie inne – często wyższa lub niższa wilgotność, inna temperatura.

Aklimatyzacja to proces "przyzwyczajenia" paneli do klimatu pomieszczenia, w którym zostaną zainstalowane. Polega na pozostawieniu zamkniętych paczek z panelami w docelowym pomieszczeniu przez określony czas, zazwyczaj minimum 48 godzin. Niektórzy producenci zalecają nawet 72 godziny lub dłużej, w zależności od warunków (ekstremalnie suche powietrze zimą z włączonym ogrzewaniem, czy bardzo wilgotne latem).

Po co to robić, skoro panele są w zamkniętych paczkach? Karton i folia ochronna nie stanowią hermetycznej bariery. Panele wciąż mogą w ograniczonym stopniu wymieniać wilgoć z otoczeniem przez mikroperforacje czy krawędzie paczek. Najważniejsze jest jednak to, że paczki powinny być ułożone płasko na podłodze (najlepiej tej, na którą będą montowane) w co najmniej dwóch stosach, a najlepiej rozłożone pojedynczymi paczkami w różnych miejscach pomieszczenia, by powietrze mogło cyrkulować wokół nich. To pozwala całej objętości paneli równomiernie dostosować wilgotność.

Umieszczenie paneli pionowo opartych o ścianę lub piętrzenie kilkunastu paczek jedna na drugiej to błąd – powietrze nie dotrze do wszystkich paneli, a panele w dolnych paczkach będą miały utrudnioną wymianę wilgoci.

Efektem braku aklimatyzacji jest to, że panele po ułożeniu zaczynają "pracować". Jeśli były przechowywane w suchym magazynie, a trafiły do wilgotnego pomieszczenia (np. świeżo po tynkowaniu), zaczną chłonąć wilgoć i pęcznieć już po montażu. Jeśli dylatacje nie będą wystarczające (o czym mówiliśmy wcześniej), lub nawet jeśli są, nagłe i duże pęcznienie może spowodować wypychanie i uszkadzanie całej podłogi. Odwrotna sytuacja – panele z wilgotnego miejsca trafią do suchego, ogrzewanego pokoju – spowoduje ich skurczenie się po montażu, co objawi się pojawieniem się szczelin między deskami lub widocznymi ząbkami na zamkach.

Idealne warunki do aklimatyzacji to temperatura pokojowa (około 18-22°C) i umiarkowana wilgotność powietrza (40-65%). Jeśli w pomieszczeniu jest znacznie suchsze lub wilgotniejsze powietrze, proces aklimatyzacji może trwać dłużej. Nigdy nie skracajmy tego czasu, nawet jeśli bardzo nas korci, żeby jak najszybciej cieszyć się nową podłogą. To inwestycja czasu, która się opłaca.

Co zrobić w ekstremalnych warunkach? Jeśli montujemy panele zimą przy intensywnym ogrzewaniu i bardzo suchym powietrzu, warto rozważyć nawilżacz powietrza w pomieszczeniu aklimatyzacji, aby choć częściowo zniwelować drastyczną różnicę wilgotności między panelami a powietrzem. Latem w gorące, wilgotne dni, może pomóc włączenie klimatyzacji lub osuszacza, ale tylko jeśli jest to docelowy klimat pomieszczenia.

Proces aklimatyzacji paneli laminowanych to nic magicznego, to czysta fizyka. Pozwala materiałowi na stabilizację przed montażem, minimalizując ryzyko przyszłych problemów związanych z pracą podłogi pod wpływem zmian klimatycznych w pomieszczeniu. To obowiązkowy krok, który gwarantuje, że nasza podłoga, bez względu na to czy kładziona na beton, wylewkę czy właśnie na płytki ceramiczne, będzie zachowywać się stabilnie i pięknie przez lata.